Rozdział 88 ,,I will always be guilty of him death"

 Karina z Johnathanem po upojnej nocy jaką spędzili poprzedniego wieczoru starali się zachowywać jakiekolwiek pozory, szczególnie w pracy, ale było im bardzo trudno ukrywać, przed innymi, że cokolwiek wydarzyło się między nimi. Szczególnie trudno było im zachowanie dobrych humorów.


-I can't stop thinking about last night-szepnęła podczas odprawy
-Me too-odparł lekkim uśmiechem.

Po odprawie dobry humor obojga prysł. Oznaczało to jedno-kolejne morderstwo. Nie czekali długo tylko zabrali rzeczy i udali się do radiowozu, a następnie na miejsce zbrodni. Podeszli do zakrytego ciała. Kiedy twarz ofiary została ujawniona, panna Spencer o mało nie dostała zawału.

-Oh My God. It can't be true it can't be he.-dziewczyna była blada jak ściana.

-Who is it?-zapytał Johnathan 

-It's Liam....my ex fiance-wyznała

-Oh I'm so sorry.-położył delikatnie swoją rękę na jej ramieniu.    -How long you were together?-spytał

-5 years.-odpowiedziała

-I see it's very long.

-That's right. I still remember our moments, our holidays, our vacations, bad and good moments. And this is the best memories ever. This time when he proposed to me, and when I said yes. I loved him so much.-wyznała. 

    Jakiś czas później załoga wróciła na posterunek. I zaczęli tego żałować, a zwłaszcza Karina. Ujrzała tam matkę Liama. Kiedy kobieta ujrzała twarz byłej narzeczonej jej syna rzuciła się na nią z pięściami.

-You bitch this everything happend because of you.

   Kobieta spoliczkowała Karinę. -I'll never forgive you that.

-It's not my fault I didn't want to. I didn't mean to hurt the Liam.-powiedziała niedoszłej teściowej i wyszła.

-Where's the dissecting room?-spytała Johnathana

-I'll lead her there.-powiedział Mark

-Ok, Just remember that Karina didn't really want to hurt your son.-powiedział Johnathan.

-She will always be guilty for me. I will never forget about that.-zmroziła go wzrokiem i udała się w stronę prosektorium.

John zaczął szukać swojej ukochanej, ale okazało się, że nie mam jej na posterunku, od razu wyjął telefon i zaczął do niej dzwonić, jednak jej telefon milczał. Zaczął się o nią coraz bardziej martwić.

Poszedł po swoją kurtkę i przekazał Kevinowi, że już go nie będzie dzisiaj.

-Ok. Bye.

-Bye-odpowiedział i zniknął za drzwiami windy.

Po dłuższej chwili był już w samochodzie. Cały czas próbował połączyć się z ukochaną, jednak jej telefon dalej milczał.

-Where can she be?-zaczął myśleć i dzwonić do jej znajomych, jednak nikt nic nie wiedział na temat tego gdzie ona może być.

Szukał jej cały dzień. Powoli zaczynał wariować. Nie wiedział gdzie jej szukać. Był we wszystkich miejscach do których chodziła. Po całym dniu szukania wrócił do domu, gdzie zastał ją na kanapie zapłakaną.

-Karina? God, where have you been? I am looking for you all day.-zapytał zmartwiony.

-She is right. I will always be guilty of Liam's death.-wyszeptała.

-What did you say?-zapytał

-That Liam's mother is right. I will always be guilty of his death.-spojrzała na niego spuchniętymi od płaczu oczami.

Johnathan podniósł jej podbródek na wysokość swoich oczu i powiedział.

-Listen to me now. You are a wonderful, wise, brave, beautiful and forgiving woman with angelic patience. Everyone in your place would have long since broken out of this hell that you went through. You had so much courage to turn your life upside down. Remember that for this I will always respect and admire you. And most importantly, I will always support you in every situation and I will always be on your side. Always. Remember that.

-You can be calm. I will always remember that. What do you think? I should go to Liam's funeral?-spytała.

-It's your decision. You must know if you want to go there.-odpowiedział jej.

  Po tej rozmowie poczuła, że potrzebuje gorącej kąpieli. Poszła do łazienki,napuściła gorącej wody, wsypała sól lawendową do kąpieli, rozebrała się i weszła czując już po paru chwilach wyjątkowy relaks o jakim marzyła i który był jej potrzebny. Siedziała tam godzinę, z maseczką na twarzy. Po takim czasie wyszła w koszulce nocnej, z nakremowaną buzią i mega odprężona kierowała swe kroki do łóżka, gdzie czekał na nią John. Weszła do łóżka, przytuliła się do ukochanego i powiedziała.

-You're right. It's up to me to decide whether I will go there or not. But I will think about it tomorrow. Thank you for the conversation. She helped me a lot. I love you so much.-powiedziała i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek.

-I love you too.-wyszeptał i odwzajemnił jej delikatne pocałunki.

Koniec.

Witajcie kochani wracam do was z nowy rozdziałem i na pewno będą kolejne jak tylko czas pozwoli. Ściskam was mocno. Miłej lektury :) .

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka