Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

                       Karina była zszokowana wydrukiem, który pokazał jej Johnatann. Komentarz podejrzanego pod postem ofiary mówił sam za siebie. 

-What the fuck?!-powiedziała widząc post i jego komentarz

-It looks like she was a prostitute.-odpowiedział ukochanej

-Then it must be checked-powiedziała a mężczyzna wiedział, że już ma plan i będzie ona przynętą.

-Oh no, you won't be the bait no !!! I know that look.

-Come on man Karina is a great policewoman, she didn't take part in such actions.-powiedział det. Jones.

-No It doesn't make sense. After all they will immediately realize that she is a cop.

-Besides it's too dangerous an environment for detective Karina to act alone in this case.-powiedziała Kapitan posterunku.

-You're right Sir. Actually I don't agree to my participation in this action. This is love corruption.-odpowiedziała sama zainteresowana.

-Honey don't be upset it's our job-Johnatann próbował uspokoić ukochaną.

-John no. One of the members of this bastard almost raped me. because of him I almost jumped with myself and now all I want to do is smash his shitty head. Him and this whole gang.-wrzeszczała nie zważając na to, że usłyszy to Kapitan posterunku. Miała to gdzieś nie dbała o to czy ktoś usłyszy czy nie. Słychać było w jej głosie, że nadal to w niej siedzi.

-Even more so, honey. Don't you want to take revenge on him and his gang?-spojrzał na nią i w jej oczach widział złość, gniew i nienawiść. Patrzył w oczy kobiety, którą kochał a które były czerwone jak oczy byka patrzącego na czerwoną płachtę i szykującego się by tą płachtę zaatakować.

-Allright but If something gonna happend to me. If he will be wanted to rape me you must promise me that you will be protecting me.-spojrzała na niego wzrokiem dającym mu do zrozumienia, że wejdzie w tą akcję ale tylko z nim.

-Okay I always be by your side. Don't worry sweatheart. He never will rape you.-przytulił ukochaną

  Po rozmowie z ukochanym kobieta skierowała swoje kroki do gabinetu przełożonej posterunku, żeby ją poinformować o swojej decyzji.

-Sir can I come?-spytała

-Yes please. What happend?

-I made a decision regarding my participation in this action.

-And?

-I want to take part in this action, but not only with Johnatann. I want to get these murderers of this woman and my would-be rapists.

-Are you sure?-Kapitan spojrzała na nią wzrokiem niepewności.

-I'm sure like anything in the world. The wolf will be full and the sheep will be whole.

-Allright If you really want to take part in this action I can't stop you. Be be careful detective.-odparła na pożegnanie

-I will be.-powiedziała i wyszła zamykając drzwi gabinetu przełożonej.

6 godzin później

W trakcie akcji Karinę ten sam bandzior próbował ją znowu zgwałcić. Kiedy się zorientowała, że nie trzyma on swoich brudnych łap przy sobie wezwała Johnatanna na pomoc. Wtedy ten sukinsyn zaatakował uderzył ją i pchnął na łóżko, po czym sam się na niej położył i obmacywał ją po całym ciele. Policjantka krzyczała ile wlezie broniła się, drapała go ile mogła. Aż usłyszała strzał a chwilkę później zobaczyła jak bandyta chwyta się za ramię i upada na ziemię suwając się z niej.

-John you save me.-powiedziała zrywając się z łóżka i wtulając się w ukochanego.

-I have given you my word that I will not let him try to rape you again.-odparł.

Kochankowie byli tak zajęci, że nawet nie zorientowali się, kiedy wparował oddział antyterrorystyczny i wyprowadził wszystkich członków gangu, w tym szefa, który zabił oraz niedoszłego gwałciciela Kariny. John na chwilę odszedł od ukochanej i poprosił policjantów aby na chwilę się zatrzymali z tym skurwielem. Policjanci wykonali jego prośbę i zatrzymali się z tym gnojem, który chciał skrzywdzić wspaniałą kobietę. Obił mu mordę raz, drugi, trzeci, piąty i kolejny, ale tak skutecznie, żeby ten gangster zapamiętał to sobie na przyszłość.

Po wszystkim wyszedł razem z Kariną z budynku, w którym działa się akcja i odprowadził ją do stojącej obok radiowozu karetki, aby została przebadana. Jednak ratownicy poinformowali go, że muszą zabrać ją do szpitala aby wykonać kompleks badań i wykluczyć urazy wewnętrzne.

Johnatan bardzo się bał o ukochaną, ale był też tak zdeterminowany by zakończyć tą sprawę, że aż w nim wrzało jak w garnku, w którym gotowała się woda. Ich koledzy z pracy widząc w jakim jest stanie odesłali go do szpitala do Kariny. Mężczyzna chciał zostać z nimi, ale powiedzieli, że sami już to skończą. Widzieli w jego oczach wściekłość i chęć uduszenia tego zwyrola.

W końcu posłuchał kolegów i pojechał do szpitala do ukochanej. Tam czekał na jakiekolwiek informacje o niej a w międzyczasie usłyszał, że jeden z członków tego gangu a konkretnie ten którego postrzelił chcąc ratować ukochaną także leży w tym szpitalu a konkretnie na bloku operacyjnym. Postanowił nic nie mówić o tym ukochanej. Po upływie paru chwil w końcu mógł ją zobaczyć.

Gdy wszedł zobaczył ją z siniakiem na twarzy i śladami tuszu do rzęs. Wiedział, że płakała i tym bardziej nie mógł tego znieść. Usiadł przy jej łóżku, wziął jej rękę w swoją rękę i pocałował. Siedząc tak dotarło do niego, że gdyby naprawdę została skrzywdzona to odebrałaby sobie życie. Wiedział, że chociaż jest twarda i najdzielniejsza, niż wszystkie kobiety które znał to mógł ją stracić na zawsze. Zdał sobie sprawę z tego, że ją kocha i że Karina jest tą jedyną z którą chce spędzić całe swoje życie, z którą chce mieć rodzinę, dzieci i którą pragnie pojąć za żonę. Po pewnym czasie kobieta zaczęła się przebudzać i zobaczyła twarz swojego ukochanego.

-How are you darling?-spytał

-Can be, but I was so scared when he attacked me. I thought you left somwhere or that you wouldn't hear me.-powiedziała ze spływającymi po jej policzkach łzami.

-Are you kidding me? I promised you that I will never let hurt you. I want to ask you about something. -powiedział speszony.

-Something wrong?-spytała

-No nothing wrong on contrary- odparł. -I know it's not good time but I must tell you something. You are love of my life and I can't imagine my life without you. So I want to ask you...-zatrzymał się w tym momencie i wyjął z kieszeni małe pudełeczko w kształcie serca.

Karina spojrzała na nie a on wtedy zadał jej najważniejsze pytanie ze wszystkich.

-....Will you marry me?-zapytał otwierając to małe pudełeczko.

-Yes. I will marry you. I want to be your wife forever. Until death do us part.-powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy na którym wciąż utrzymywał się siniak i wysunęła dłoń aby mógł wsunąć jej pierścionek na rękę.

Zaręczyny przypieczętowali delikatnym romantycznym pocałunkiem.

Witajcie kochani w 2022 r. Długo mnie tu nie było, ale sami rozumiecie studia, sesja itp. Ale wracam do was z nowym rozdziałem. Ale nowy post nie oznacza tego, że będzie on ostatnim. Miłej lektury.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka