Rozdział 87,, Flowers for your grave"
Minęły 2 lata od czasu wyjazdu Kariny do NYC w celu podjęcia przez nią studiów z kryminalistyki. Dziewczyna postanawiając zacząć wszystko od nowa, zaczęła od zmiany nazwiska. Chciała odciąć się od przeszłości i złych wspomnień. Od tamtej chwili nie była już Kariną Braniewską tylko Kariną Spencer.
Przez 2 lata studia szły jej bardzo dobrze. W końcu wiedziała po co na nie poszła. W połowie drugiego semestru drugiego roku nadszedł czas aby odbyła praktyki w jednym z Nowojorskich komisariatów policji. Została skierowana do wydziału zabójstw, ponieważ reszta wydziałów miała już nadmiar praktykantów. Już na parkingu miała spięcie z przystojnym wysokim brunetem, który zablokował jej wjazd na miejsce parkingowe.
-What have you done?-zapytała go.
-I parked my car.-odpowiedział zdziwiony jej pytaniem
-You took the last two parking spaces and I want to park too, but I can't do it because of you!- warknęła.
-Ok, I am already parking my car. And by the way, you are adorable when you're angry-mężczyzna zażartował i zaczął stopniowo flirtować z nieznajomą.
-Anyone say that?-spytała ironicznie, po czym wsiadła do auta i ustawiła się na miejscu parkingowym, które brunet zwolnił.
Wysiadła z auta i równocześnie z nim skierowała kroki do windy. Sytuacja zrobiła się niezręczna, kiedy oboje dotknęli przycisku w windzie na to samo piętro.
-I see that we are going to the same place only for the same purpose?-spytał z ciekawości
-Maybe so. You'll find out soon.-spojrzała na niego
-You play hard.-udał zszokowanego, chociaż w głębi duszy to go bardzo kręciło.
Dojechali na piętro gdzie znajdował się wydział zabójstw. Ona skierowała swoje kroki do gabinetu przełożonego, który przyjmował praktykantki. Mężczyzna po 40-tce wezwał do gabinetu kogoś kto ma być jej opiekunem i ma zabierać ją na miejsca zbrodni. Była w szoku kiedy zobaczyła, kto ma być jej opiekunem i ma ją oceniać.
-Shit. It's he-przeklęła w myślach.
Okazało się, że osobą która ma ją oceniać w czasie praktyk jest ten sam brunet, który zaparkował auto na dwóch miejscach. Oboje nie dali po sobie poznać, że już wcześniej mieli ze sobą styczność.
-Karina it's Johnathan Cooper maintainer of your practice-powiedział kapitan nowoyorskiego departamentu policyjnego.
-This famous writer?-była zaskoczona
-I'm also a detective. I combined my two passions. And as you can see, I did well.-uśmiechnął się zalotnie.
-From now on you are under his protection until the end of the practice.-oznajmił praktykantce.
Oboje wyszli z gabinetu.
-Hm. It can be very interesting for me.-sama teraz zaczęła z nim flirtować.
-For me too.-spojrzał na nią.
-I would like to apologize to you for that situation in the parking lot. I just did not associate you at first. I've read you all the books.- zrobiło jej się mega głupio.
-Okay, but it's better if we get to you. Tell me Johnathan.-zaproponował z uśmiechem
-Karina.
-Where are you from?-zapytał
-Generally it's from Poland but I've been living in NYC for two years.-odpowiedziała
-Why here?
-I decided to cut myself off from the past. And why NYC? Because I've taken forensic studies here. In Poland, I finished my law.
-To cut yourself off from the past?-spytał z ciekawości.
-Please don't ask me for more. I don't want to talk about it ok?-ucięła rozmowę.
Kilka minut później dostali pierwsze wezwanie do nietypowego morderstwa.
-Let's go- powiedział stanowczo i wyszli.
Jadąc na miejsce zbrodni chwilę milczeli. Jednak nie trwało to długo, bo chociaż wiedział, że nie powinien o to pytać-zrobił to.
-What harm has a beautiful woman like you met that she fled from her country?
-Bad experience. No more questions fine?
-Fine.
Po kwadransie dojechali na miejsce zbrodni. Kiedy oboje weszli do środka wszyscy obecni na miejscu zbrodni patrzyli na nich zszokowani.
-Who is Johnathan?-spytał go Zack również detektyw
-Who are you talking about?-nie za bardzo zrozumiał.
-About the beauty who came with you.
-She is a criminology apprentice who I look after.-wyjaśnił kolegom
-Beautiful woman with oryginal hair color.
Karina w międzyczasie zainteresowała się tym co mówiła patolog o zwłokach. Widać było, że była tym zainteresowana. W końcu po tym co się dowiedziała podeszła do swojego opiekuna aby przekazać mu to czego się dowiedziała. Kiedy stanęła obok niego mężczyźni zamilkli.
-Something wrong?-zapytała
-No nothing it's ok.-odpowiedział Johnathan
-That's good. I learned that the victim is a young woman in her late twenties, and she was married.-powiedziała
-Well well, so young and already married?-mężczyzna zażartował. Zresztą to było w jego stylu. -Something else?-w końcu spoważniał.
-I suspect that this may be a ritual murder.-powiedziała opiekunowi
-Where do these applications come from?-spytali zdziwieni
-Because her body is covered with flowers and I found it next to her body.-pokazała maszynkę z igłą
-Someone made tattoos here- stwierdził brunet stojący obok Johnathana
-At least he tried to do it.-dodał kolejny policjant
-But he forgot about the dye to finish it.
-Great job.-mężczyzna pochwalił swoją podopieczną.
Kilkadziesiąt minut potem na komendzie
Karina analizowała zdjęcia zwłok zamordowanej kobiety. Ponieważ nie było śladów gwałtu ani innych śladów świadczących o innych czynnościach seksualnych. Spokoju nie dawały jej niedokończone tuszem tatuaże. Jej opiekun widział jej zakłopotanie dotyczące tych cytatów.
-Something wrong?-zapytał.
-Yes, I can not stop thinking about these tattooed quotes on the victim's body.-praktykantka dalej o tym myślała.
-What do we have at the moment?-spytał chcąc sprawdzić jej myślenie
-There are no signs of sexual assault or robbery, the body covered with flowers in addition, these unfinished quoted tattoos. It looks like a rite but I want to be sure yet and I think I know what it has to do but I do not want to say anything until I'm sure. Well?-spojrzała na opiekuna swego praktyk swoimi niebieskimi oczami.
-Fine. Do you need to go home earlier?-zapytał
-Yes, if it's possible, I'd like to go like this.-poprosiła
Kobieta pojechała do domu, zjadła obiadokolację, a następnie wzięła gorącą, relaksującą kąpiel. Później zeszła w ciepłym szlafroku i z ręcznikiem na głowie na dół. Coś ją tknęło i wzięła jedną z książek napisanych przez swego opiekuna praktyk.
Usiadła wygodnie na sofie i zaczęła ją czytać. W połowie czytania książki zrozumiała kto jest ,,celem" zabójcy. Zerwała się i chciała zadzwonić, ale spojrzała na zegar wybijający północ. Wahała się czy zatelefonować, lecz zaryzykowała i zadzwoniła do Johnathana, żeby powiedzieć mu co odkryła.
Denerwowała się dlatego, że nie odbierał. Poczuła ulgę, jak usłyszała jego głos w słuchawce.
-Karina, what's going on? It is midnight.-spytał zaspany
-Thank God, Johnathan, you've picked up. I know who the killer's next target is.-powiedziała zdenerwowana.
-So who is the next goal?-podpytał podopiecznej
-You're the next goal.-wyznała zszokowana
Te słowa podziałały na niego jak zimny prysznic.
-Are you sure what are you saying?-mężczyzna nie mógł w to uwierzyć.
-Of course. I read your book and half-realized who will be the next target. This murder was of a ritual nature.
Mężczyzna rozłączył się. Potem zerwał się z łóżka, natychmiast się ubrał i 30 minut później był w mieszkaniu Kariny. Rozmawiali o tym co powiedziała mu wcześniej. Dalej nie mógł w to uwierzyć.
-For sure?-brunet podniósł głowę aby zobaczyć odpowiedź w jej niebieskich oczach.
-At 100%, in addition, you wrote in the book that they had an affair that was supposed to be a secret, because she was married and her husband could not know about it.-wyjaśniła
-But he finally found out. He wanted to talk to her about it.-rozwinął jej myśl.
-You have to determine who was the husband of our victim.-dokończyła.
Następnego dnia Karina pojawiła się na komendzie z samego rana. Dowiedziała się kto był mężem zamordowanej Amy Gordon.
-Karina? What are you doing here so early?-Johnathan był zaskoczony tym, że jego protegowana pojawiła się tak wcześnie
-And you John?-spytała o to samo.
-I know who was Amy Gordon's husband-powiedzieli razem.
-Christoper Gordon, 36, was an architect, but he was dismissed because of marital problems. -przyczepił zdjęcie do tablicy
-Married?-spytała zaskoczona
-That's how he imagined Amy was cheating on him. He spent more time spying on her than at work.-wyjaśnił jej
-Is it possible that he killed her and then tattooed quotes from your book?-zastanowiła się
-We'll find out by bringing him to the audition.
Rudowłosa kobieta spojrzała na zdjęcie mężczyzny przyczepione na tablicy, tak jakby skądś go znała.
-Karina, are you going?-mężczyzna wyrwał ją z zamyśleń.
-Yeah I'm going-odpowiedziała, po czym wzięła kurtkę i dołączyła do swego opiekuna i wyszli.
W drodze po męża zamordowanej kobiety udało im się zdobyć jego aktualne miejsce pobytu. Jednak Johnathan widział, że coś ją męczy i chciał zapytać co się dzieje jednak ona go ubiegła i poprosiła aby o nic jej nie pytał. Uszanował jej prośbę.
Jakiś czas później byli już w jego mieszkaniu. Mężczyzna był tym tak zaskoczony, że nawet nie zdążył uciec. Pozwolili się mu ubrać po czym zgarnęli go na komendę. Tam zaczęli go przesłuchiwać.
-Why am I here?-spytał w sali przesłuchań
-Was Amy Gordon your wife?- dziewczyna postanowiła się wykazać przed opiekunem
-Yes but no she was only she is my wife. Why do you talk about her in the past tense?-oburzył się.
-I am sorry to tell you, but your wife was murdered.-powiedziała prosto z mostu.
Mężczyzna był w szoku, że jego młoda żona została zamordowana. Musiał się z tym uporać.
W tym czasie oni dostali informację o drugim morderstwie kolejnej młodej kobiety, której ciało było ubrane w czerwoną sukienkę, a następnie zostało znalezione w basenie Były tam również niedokończone tatuowane cytaty z książki Johnathana.
-Another victim or is it a coincidence?-spojrzała na niego zaniepokojona.
-Well, this time it is no accident. This time there is no turning back - he was the one who fought this war, but I will end it, when I put him in prison.-powiedział z satysfakcją w głosie.
Zebrali wszystkie potrzebne im informacje i wrócili na komisariat, ale nie mieli już sił na ich analizację, więc zostawili dokumenty i wyszli.
-Are not you afraid to come back home?-popatrzyła na niego.
-Are you worried about me or does it seem to me?-uśmiechnął się lekko.
-Not from where. I just asked, but if you're not afraid it's okay. I must go. -Kobieta się speszyła przy jego słowach.
-Do not pretend. I can see your blush. You have them all day.- powiedział i podszedł do niej, zamykając drzwi od jej auta i chcąc ją pocałować.
-Hey what are you doing?- odsunęła się zaskoczona.
-I'm sorry it was not professional.-odsunął się i wrócił do auta What about tomorrow?-zapytał wsiadając.
-Yes to tomorrow, bye- pożegnała się i odjechała do domu.
Po dojechaniu na posesję swego domu cały czas miała w głowie sytuację, kiedy Johnathan chciał ją pocałować. Zaczęła żałować, że mu nie uległa. Bardzo ją do niego ciągnęło, pomimo tego, że razem pracowali kilka godzin. Ale postanowiła sobie mu nie ulegać. Wysiadła z auta i skierowała się do domu. Zobaczyła pod latarnią jakąś postać.
-Who is there?-spytała i wyjęła broń odruchowo.
-Do not be afraid it's just me.-usłyszała męski głos.
-Johnathan?-spytała.
Wtedy ujrzała jego sylwetkę. Była zaskoczona, tym, że tu przyjechał. Domyśliła się, że miał powód.
-What happend? Please don't tell me that he attacked you.-wystraszyła się.
-Not because I did not come home. I could not. For a long time I fought with my thoughts whether to come back or not. But I could not go back. In the end, I decided to come here to you. Can I sleep tonight in your home?- zapytał
-Of course that you can.-odpowiedziała i weszli razem do jej domu.
Mężczyzna udał się do łazienki wskazanej przez Karinę i odświeżył się. Ona w tym czasie przygotowała mu miejsce do spania, kiedy wszedł.
-It's your place to sleep. Good night sleep well.-pożegnała się i zamknęła drzwi udając się do swojej sypialni.
Oboje leżeli w swoich łóżkach nie mogąc przestać myśleć o sytuacji, która miała miejsce na parkingu, ale zasnęli.
Następnego dnia Karinę obudził zapach kawy i tostów. Zeszła w samej bieliźnie na dół do kuchni. Zaskoczona zastała w kuchni Johnathana w samych bokserkach.
-Hi wow you look amazing. If so, we have to eat breakfast every day, maybe until the end of the matter I can live with you or you with me?-mężczyzna zażartował widząc podopieczną w samej bieliźnie.
-O hi. I'm sorry I forget that you slept here tonight. -dziewczyna była zawstydzona tą sytuacją.
-Ok I understand me too. I just wanted to thank you for breakfast, that I could stay with you. Not that I'm scared or something, but just here I felt more secure.-wyznał.
Karina czuje, że przy Johnathanie miękną jej nogi i próbuje go trzymać na dystans, jednak jest jej coraz trudniej. Wrócili na górę do swoich pokoi i ubrali się. W tym czasie była gotowa kawa i dochodziły tosty. Oni zdążyli wtedy zejść na dół i skierowali swe kroki do stołu. John podał im śniadanie i usiadł z nią przy stole.
-I was thinking about this double murder and I'm not sure if these two women were the same person.
-What do you mean?-spytał zainteresowany.
-Tell me if Amy's husband has an alibi for the time of his wife's murder?-zapytała.
-So supposedly, according to the testimonies, he was at his mistress for this time.odpowiedział.
-Which was...-zaczęła.
-...Caroline Wolf, our second victim-dokończył.
Szybko skończyli śniadanie i udali się na komendę, ale po drodze Karina podrzuciła Johnathana do domu aby się przebrał. Szybko dotarli jednak do pracy. Dziewczyna próbowała jak najszybciej ustalić co łączyło obie ofiary. Jej opiekun był w tym czasie w biurze. Kiedy pił kawę ona wparowała do jego gabinetu.
-I know who the real murderer of both women is.- oznajmiła.
-What the hell?- spytał zachłystując się kawą.
-Both victims combined attention ... romance. They were lesbians.-powiedziała
-What?-zapytał zszokowany
-Exactly that what I said.
-Amy's husband had to find out. He talked to his wife, she confessed.-zaczął analizować
-So, he killed her-dokończyła pierwszy trop.
-Then he saw an SMS on her phone with a new address for her mistress, and with what she was waiting for.-analizowała dalej.
-Red dress-kończył analizę
-Bingo. She waited for her in a red dress.-dokończyła
-So, let's get him arrested-powiedział z radością
-Let's go.
Wyszli z komendy, wsiedli do auta i pojechali. Byli pewni, że jadą pod właściwy adres. Kiedy jednak dojechali zastali niemiłą niespodziankę. Mianowicie zastali otwarte drzwi do domu Gordonów i...martwego męża zamordowanej, który choć imię miał prawdziwe to nazwisko i zawód były fałszywe. Jego nazwisko brzmiało Black i nie był architektem, lecz prawnikiem w dodatku szantażowanym.
Wrócili na komisariat, gdzie czekały na nich nowe informacje na temat powodu szantażowania zamordowanego męża pierwszej ofiary.
-One of the former lawyers, a prosecutor Davis, blackmailed him that if he did not influence the other members of the disciplinary commission to bring him back to work, he would accuse him of the murder he would commit.-powiedział detektyw Jordan
-What was he expelled for?- spytali zgodnie opiekun i jego podopieczna.
-Reports were made that he raped a woman during interrogation in a case of robbery she had witnessed.-odpowiedział na ich pytanie detektyw Sanchez.
-O shit. So what can he be a murderer?-zastanowili się.
-He is him. He overheard Christopher's conversation with his wife and he recognized her secret, then he saw her killing her.-zaczął detektyw Jordan.
-He followed him as his wife went to his mistress?-spytała Karina.
-Yes, and her death was also seen. Anyway, he immortalized both of them in his phone by recording both arguments.-odpowiedział Sanchez.
-Let me guess. Christopher realized that he was being recorded. He realized by whom and escaped. He came home and got rid of the evidence of the murder. He had to have the same set of clothes, because he threw his blood-stained clothes together with the tools of the crime, to a waste container two streets away.-wydedukował Johnathan.
-Then, as if he had never returned home, he took another shower this time normal at this time and went to sleep normally.-opowiedział Jordan
-As in your book John. You have a pretty crazy fan by the way.-dokończył Sanchez.
-Davis came to him and began to blackmail him. Christopher wanted to throw him out, but Arthur took out the knife to attack him. Cristopher began to defend himself, struggled and Davis stabbed him.-wyjaśniła Karina
-Then he got scared and ran home.-powiedział Alex
-We're going to him now.-nakazał Johnathan
Po całym dniu w końcu zebrali na tyle mocne dowody, że pojechali z nakazem pod adres zamieszkania ex prokuratora i wparowali do mieszkania. Mężczyzny nie było w domu więc przeszukali je. Znaleźli ,,ołtarz" poświęcony autorowi kryminałów. Cała czwórka doznała szoku widząc to. W ten czas usłyszeli kroki kierujące się do tego mieszkania. Ujrzeli sylwetkę przekraczającą próg mieszkania.
Zobaczyli go. To był on. Mężczyzna widząc ich zaczął uciekać, ale na nie wiele się to zdało bo spadł ze schodów. Jordan zbiegł na dół i go zaaresztował. Davis przyznał się do morderstwa i szantażu.
Wkrótce po dniu pełnym napięcia i wrażeń Karina odwiozła Johna do domu.
-Now you can feel save.- powiedziała.
-Thanks to you. If it were not for you, I do not know what it would be like-szepnął i chciał ją znów pocałować.
Tym razem pozwoliła mu na to. Nie dała rady się przed tym bronić. Następnie szybko wysiedli z auta i poszli do jego domu. Tam puściły im wszelkie hamulce. Po wszystkim powiedział jej coś co poczuł już po pierwszym dniu.
-You was wonderful tonight.- szepnął.
-You was wonderful too.-odpowiedziała
-Listen, if...-zaczęła
-I know what you want to say. That if I'm talking about sex, you do not write about it.-uprzedził ją.
-That's what I wanted to say.-kiwnęła głową.
-But the truth is different. I'm not just talking about sex. I did not know what was happening to me all day, when you were by my side, even now. When I look at you, I feel like I've known you for a long time. I'm not sure, but I think ... I fell in love with you.-wyznał jej.
-What did you say?-zerwała się z łóżka.
-What you heard. Yes, I know it is stupid and impossible, but I can not explain it otherwise. Since that kiss in the garage near your car, I can not stop thinking about you.-powiedział patrząc w jej niebieskie oczy.
-No, it's not stupid. I've been feeling just like you since then.-wyznała i pocałowała go.
Jedno jest pewne. Zasnęli dopiero nad ranem.
Koniec :)
Witajcie kochani. Wiem, że długo czekaliście na ten rozdział, ale mam nadzieję, że było warto. Wszystkiego dobrego.
Rudowłosa kobieta spojrzała na zdjęcie mężczyzny przyczepione na tablicy, tak jakby skądś go znała.
-Karina, are you going?-mężczyzna wyrwał ją z zamyśleń.
-Yeah I'm going-odpowiedziała, po czym wzięła kurtkę i dołączyła do swego opiekuna i wyszli.
W drodze po męża zamordowanej kobiety udało im się zdobyć jego aktualne miejsce pobytu. Jednak Johnathan widział, że coś ją męczy i chciał zapytać co się dzieje jednak ona go ubiegła i poprosiła aby o nic jej nie pytał. Uszanował jej prośbę.
Jakiś czas później byli już w jego mieszkaniu. Mężczyzna był tym tak zaskoczony, że nawet nie zdążył uciec. Pozwolili się mu ubrać po czym zgarnęli go na komendę. Tam zaczęli go przesłuchiwać.
-Why am I here?-spytał w sali przesłuchań
-Was Amy Gordon your wife?- dziewczyna postanowiła się wykazać przed opiekunem
-Yes but no she was only she is my wife. Why do you talk about her in the past tense?-oburzył się.
-I am sorry to tell you, but your wife was murdered.-powiedziała prosto z mostu.
Mężczyzna był w szoku, że jego młoda żona została zamordowana. Musiał się z tym uporać.
W tym czasie oni dostali informację o drugim morderstwie kolejnej młodej kobiety, której ciało było ubrane w czerwoną sukienkę, a następnie zostało znalezione w basenie Były tam również niedokończone tatuowane cytaty z książki Johnathana.
-Another victim or is it a coincidence?-spojrzała na niego zaniepokojona.
-Well, this time it is no accident. This time there is no turning back - he was the one who fought this war, but I will end it, when I put him in prison.-powiedział z satysfakcją w głosie.
Zebrali wszystkie potrzebne im informacje i wrócili na komisariat, ale nie mieli już sił na ich analizację, więc zostawili dokumenty i wyszli.
-Are not you afraid to come back home?-popatrzyła na niego.
-Are you worried about me or does it seem to me?-uśmiechnął się lekko.
-Not from where. I just asked, but if you're not afraid it's okay. I must go. -Kobieta się speszyła przy jego słowach.
-Do not pretend. I can see your blush. You have them all day.- powiedział i podszedł do niej, zamykając drzwi od jej auta i chcąc ją pocałować.
-Hey what are you doing?- odsunęła się zaskoczona.
-I'm sorry it was not professional.-odsunął się i wrócił do auta What about tomorrow?-zapytał wsiadając.
-Yes to tomorrow, bye- pożegnała się i odjechała do domu.
Po dojechaniu na posesję swego domu cały czas miała w głowie sytuację, kiedy Johnathan chciał ją pocałować. Zaczęła żałować, że mu nie uległa. Bardzo ją do niego ciągnęło, pomimo tego, że razem pracowali kilka godzin. Ale postanowiła sobie mu nie ulegać. Wysiadła z auta i skierowała się do domu. Zobaczyła pod latarnią jakąś postać.
-Who is there?-spytała i wyjęła broń odruchowo.
-Do not be afraid it's just me.-usłyszała męski głos.
-Johnathan?-spytała.
Wtedy ujrzała jego sylwetkę. Była zaskoczona, tym, że tu przyjechał. Domyśliła się, że miał powód.
-What happend? Please don't tell me that he attacked you.-wystraszyła się.
-Not because I did not come home. I could not. For a long time I fought with my thoughts whether to come back or not. But I could not go back. In the end, I decided to come here to you. Can I sleep tonight in your home?- zapytał
-Of course that you can.-odpowiedziała i weszli razem do jej domu.
Mężczyzna udał się do łazienki wskazanej przez Karinę i odświeżył się. Ona w tym czasie przygotowała mu miejsce do spania, kiedy wszedł.
-It's your place to sleep. Good night sleep well.-pożegnała się i zamknęła drzwi udając się do swojej sypialni.
Oboje leżeli w swoich łóżkach nie mogąc przestać myśleć o sytuacji, która miała miejsce na parkingu, ale zasnęli.
Następnego dnia Karinę obudził zapach kawy i tostów. Zeszła w samej bieliźnie na dół do kuchni. Zaskoczona zastała w kuchni Johnathana w samych bokserkach.
-Hi wow you look amazing. If so, we have to eat breakfast every day, maybe until the end of the matter I can live with you or you with me?-mężczyzna zażartował widząc podopieczną w samej bieliźnie.
-O hi. I'm sorry I forget that you slept here tonight. -dziewczyna była zawstydzona tą sytuacją.
-Ok I understand me too. I just wanted to thank you for breakfast, that I could stay with you. Not that I'm scared or something, but just here I felt more secure.-wyznał.
Karina czuje, że przy Johnathanie miękną jej nogi i próbuje go trzymać na dystans, jednak jest jej coraz trudniej. Wrócili na górę do swoich pokoi i ubrali się. W tym czasie była gotowa kawa i dochodziły tosty. Oni zdążyli wtedy zejść na dół i skierowali swe kroki do stołu. John podał im śniadanie i usiadł z nią przy stole.
-I was thinking about this double murder and I'm not sure if these two women were the same person.
-What do you mean?-spytał zainteresowany.
-Tell me if Amy's husband has an alibi for the time of his wife's murder?-zapytała.
-So supposedly, according to the testimonies, he was at his mistress for this time.odpowiedział.
-Which was...-zaczęła.
-...Caroline Wolf, our second victim-dokończył.
Szybko skończyli śniadanie i udali się na komendę, ale po drodze Karina podrzuciła Johnathana do domu aby się przebrał. Szybko dotarli jednak do pracy. Dziewczyna próbowała jak najszybciej ustalić co łączyło obie ofiary. Jej opiekun był w tym czasie w biurze. Kiedy pił kawę ona wparowała do jego gabinetu.
-I know who the real murderer of both women is.- oznajmiła.
-What the hell?- spytał zachłystując się kawą.
-Both victims combined attention ... romance. They were lesbians.-powiedziała
-What?-zapytał zszokowany
-Exactly that what I said.
-Amy's husband had to find out. He talked to his wife, she confessed.-zaczął analizować
-So, he killed her-dokończyła pierwszy trop.
-Then he saw an SMS on her phone with a new address for her mistress, and with what she was waiting for.-analizowała dalej.
-Red dress-kończył analizę
-Bingo. She waited for her in a red dress.-dokończyła
-So, let's get him arrested-powiedział z radością
-Let's go.
Wyszli z komendy, wsiedli do auta i pojechali. Byli pewni, że jadą pod właściwy adres. Kiedy jednak dojechali zastali niemiłą niespodziankę. Mianowicie zastali otwarte drzwi do domu Gordonów i...martwego męża zamordowanej, który choć imię miał prawdziwe to nazwisko i zawód były fałszywe. Jego nazwisko brzmiało Black i nie był architektem, lecz prawnikiem w dodatku szantażowanym.
Wrócili na komisariat, gdzie czekały na nich nowe informacje na temat powodu szantażowania zamordowanego męża pierwszej ofiary.
-One of the former lawyers, a prosecutor Davis, blackmailed him that if he did not influence the other members of the disciplinary commission to bring him back to work, he would accuse him of the murder he would commit.-powiedział detektyw Jordan
-What was he expelled for?- spytali zgodnie opiekun i jego podopieczna.
-Reports were made that he raped a woman during interrogation in a case of robbery she had witnessed.-odpowiedział na ich pytanie detektyw Sanchez.
-O shit. So what can he be a murderer?-zastanowili się.
-He is him. He overheard Christopher's conversation with his wife and he recognized her secret, then he saw her killing her.-zaczął detektyw Jordan.
-He followed him as his wife went to his mistress?-spytała Karina.
-Yes, and her death was also seen. Anyway, he immortalized both of them in his phone by recording both arguments.-odpowiedział Sanchez.
-Let me guess. Christopher realized that he was being recorded. He realized by whom and escaped. He came home and got rid of the evidence of the murder. He had to have the same set of clothes, because he threw his blood-stained clothes together with the tools of the crime, to a waste container two streets away.-wydedukował Johnathan.
-Then, as if he had never returned home, he took another shower this time normal at this time and went to sleep normally.-opowiedział Jordan
-As in your book John. You have a pretty crazy fan by the way.-dokończył Sanchez.
-Davis came to him and began to blackmail him. Christopher wanted to throw him out, but Arthur took out the knife to attack him. Cristopher began to defend himself, struggled and Davis stabbed him.-wyjaśniła Karina
-Then he got scared and ran home.-powiedział Alex
-We're going to him now.-nakazał Johnathan
Po całym dniu w końcu zebrali na tyle mocne dowody, że pojechali z nakazem pod adres zamieszkania ex prokuratora i wparowali do mieszkania. Mężczyzny nie było w domu więc przeszukali je. Znaleźli ,,ołtarz" poświęcony autorowi kryminałów. Cała czwórka doznała szoku widząc to. W ten czas usłyszeli kroki kierujące się do tego mieszkania. Ujrzeli sylwetkę przekraczającą próg mieszkania.
Zobaczyli go. To był on. Mężczyzna widząc ich zaczął uciekać, ale na nie wiele się to zdało bo spadł ze schodów. Jordan zbiegł na dół i go zaaresztował. Davis przyznał się do morderstwa i szantażu.
Wkrótce po dniu pełnym napięcia i wrażeń Karina odwiozła Johna do domu.
-Now you can feel save.- powiedziała.
-Thanks to you. If it were not for you, I do not know what it would be like-szepnął i chciał ją znów pocałować.
Tym razem pozwoliła mu na to. Nie dała rady się przed tym bronić. Następnie szybko wysiedli z auta i poszli do jego domu. Tam puściły im wszelkie hamulce. Po wszystkim powiedział jej coś co poczuł już po pierwszym dniu.
-You was wonderful tonight.- szepnął.
-You was wonderful too.-odpowiedziała
-Listen, if...-zaczęła
-I know what you want to say. That if I'm talking about sex, you do not write about it.-uprzedził ją.
-That's what I wanted to say.-kiwnęła głową.
-But the truth is different. I'm not just talking about sex. I did not know what was happening to me all day, when you were by my side, even now. When I look at you, I feel like I've known you for a long time. I'm not sure, but I think ... I fell in love with you.-wyznał jej.
-What did you say?-zerwała się z łóżka.
-What you heard. Yes, I know it is stupid and impossible, but I can not explain it otherwise. Since that kiss in the garage near your car, I can not stop thinking about you.-powiedział patrząc w jej niebieskie oczy.
-No, it's not stupid. I've been feeling just like you since then.-wyznała i pocałowała go.
Jedno jest pewne. Zasnęli dopiero nad ranem.
Koniec :)
Witajcie kochani. Wiem, że długo czekaliście na ten rozdział, ale mam nadzieję, że było warto. Wszystkiego dobrego.

Komentarze
Prześlij komentarz