Rozdział 79 ,,On jest jakiś nienormalny"
Od czasu kiedy Katie zaczęła się spotykać z Piotrem jest wyraźnie inna. Niestety spadły na nich nowe kłopoty. Okazuje się ,że od jakiegoś czasu adoruje ją jeden z kontrahentów z którym współpracuje jej mama.
Pewnego dnia kobieta zostawiła telefon w salonie i wyszła na taras. Nie jest świadoma tego, że w tym czasie przyszło od tego kontrahenta kilkanaście sms-ów. Pech chciał, że wszystkie te smsy odczytał Arek. Mężczyzna zaczął podejrzewać żonę o romans.
Kiedy kobieta wróciła zobaczyła siedzącego na sofie męża, trzymającego jej telefon w ręku.
-Coś się stało kochanie? Ktoś dzwonił?-spytała
-Tak. Przyszła cała masa wiadomości od jakiegoś Pana Konrada.-powiedział
-Jest naszym klientem.-wyjaśniła
-I to klienci piszą, że Cię obserwują, widzą jakie masz ciało i, że jak Cię widzi to mu staje na twój widok?!-warknął
-Słucham?-Kobieta była w szoku.
-Proszę poczytaj sobie sms-y od niego i zastanów się czy na pewno to pomyłka.-mężczyzna podał jej telefon.
Podczas gdy Lena czytała wiadomości od klienta-zamarła i nawet nie zauważyła, kiedy jej mąż wyszedł. Miała ochotę płakać. W tym momencie czuła, że jej małżeństwo się rozpada.
Mijały godziny a Arek nadal nie wracał. Kobieta nie wiedziała, że rozmawia o tej całej sytuacji z jej ojcem a swoim teściem.
-Nie sądziłem ,że Lena będzie w stanie mnie zdradzić.-żalił się teściowi.
-Wiem. Mówiła mi o tym dlatego zgodziłem się z tobą spotkać.-powiedział.
-Naprawdę myślisz, że mogłaby mnie zdradzić?-spojrzał na ojca swojej wybranki.
-Oszalałeś? Znam swoją córkę i nigdy by Cię nie zdradziła. Kocha Cię ponad wszystko.-mężczyzna się oburzył
Dochodziła godzina 22:00, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.
Zerwała się z sofy by otworzyć mając pewność, że to jej ukochany. Gdy otworzyła drzwi doznała szoku. W progu stał napalony na nią Konrad- klient, z którym współpracowała ich wspólna kancelaria i którego reprezentowała w sądzie.
W tym samym czasie Arka przeszedł dreszcz. Czuł, że musi wrócić do domu i ratować żonę, podczas gdy ona broniła się przed zgwałceniem przez niego. Krzyki te usłyszała ich córka- Kate.
Dziewczyna zeszła na dół i zobaczyła jak jej mama walczy z jakimś facetem i odezwała się.
-Odczep się od mojej mamy parszywy gnoju.
Mężczyzna spojrzał na dziewczynę. Odszedł od Ady i skierował swoje kroki w stronę Katie. Dziewczyna wiedziała po co idzie i zaatakowała go w obronie. Mężczyzna w odwecie uderzył ją w twarz.
-Ty parszywa suko! Jesteś taką samą dziwką jak twoja matka!-krzyknął
Te słowa przelały czarę goryczy i wzbudziły w dziewczynie jeszcze większą złość.
-Pierwszy i ostatni raz podniosłeś rękę na mnie i na moją mamę i za to oberwiesz! Nikt nie będzie tak traktował ani mnie ani mojej mamy.-dziewczyna wypowiedziała te słowa i robiąc skok ze śrubą powalając go na ziemię.
-Uciekaj stąd mamo i dzwoń na policję!-krzyknęła.
Kobieta zrobiła to co kazała jej córka i wybiegła na taras wzywając policję. Wtedy na posesję wjechał samochód Arka.
-Arkadiusz ten facet wdarł się do naszego domu i chciał mnie zgwałcić ale Katie mnie uratowała i teraz sama z nim walczy.-zaczęła płakać kobieta.
-Kochanie przepraszam, że Ci nie uwierzyłem. On jest jakiś nienormalny.
Chwilę po nim przyjechała policja.
-Gdzie jest sprawca?-spytał oficer
-W naszym domu walczy z naszą córką.-odpowiedziała kobieta.
Antyterroryści zdecydowali się wejść do ich domu aby aresztować Konrada. Wtedy rozległ się krzyk na całą posesję.
-To krzyk Katie!-krzyknęła Ada.
-Wchodzimy-zdecydował policjant pokazując ręką.
Antyterroryści weszli z impetem do ich domu i zakuli sprawcę. Za nimi wbiegli Arek i Lena.
-Katie!!- podbiegła do córki
Dziewczyna leżała na ziemi z nożem w brzuchu wbitym przez Konrada.
-Wezwijcie karetkę moja córka umiera. Ta szuja wbiła jej nóż w brzuch!!!!!! Szybko!!!!-Kobieta krzyczała do policjantów
-Boże ona krwawi.-podbiegł do córki Arek.
Podczas gdy policjanci wzywali karetkę nastolatka otworzyła na chwilę oczy.
-Ma..mamo ta..tato-wyjąkała
-Katie córeczko spokojnie nie ruszaj się. Pomoc jest w drodze.-uspokoili córkę.
-Ma..mamo ja..ja przepraszam. Chciałam Cię tylko uratować.-wydukała ostatkiem sił, po czym jej ręka opadła bezwładnie na podłogę.
-Córeczko Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknął Arek. - Co z tą karetką do cholery?! Nasza córka się wykrwawia!!!!!!!!!!!!
-Karetka już jest niedaleko. Proszę się opanować.- uspokajał policjant.
-Oby nie dotarła za późno.-zasmucił się Arek patrząc na Katie.
Czy pomoc dotrze na czas i czy Kate przeżyje?
Koniec.
Witajcie kochani pojawia się nowy rozdział a wraz z nim nowe emocje, które przyprawią was o nową dawkę adrenaliny. Miłej lektury.
Komentarze
Prześlij komentarz