Rozdział 76 ,, Co ja zrobiłam?"
Karetka zabrała Lucasa do szpitala. Cała trójka ma nadzieję, że chłopak przeżyje. Najbardziej bała się Katie. Dziewczyna nie poznawała samej siebie. Z małej przestraszonej dziewczynki stała się dziewczyną, która nie boi się niczego i jeśli ktoś jej zagraża wie jak się bronić i nie zawaha się użyć przemocy.
Ale niestety-denerwując się znowu zaczął boleć ją brzuch, męczyły ją mdłości, ale najgorsze było to, że nie umiała sobie wybaczyć tego co zrobiła. Z tego wszystkiego zapomniała co zrobiła wcześniej.
-Mamo tato. Co ja zrobiłam?-spytała nastolatka.
-Strzeliłaś do Lucasa.-odpowiedzieli
-W sensie, że go zabiłam?-zawahała się. -Tak tak ja go zabiłam! Zabiłam go!! Boże co ja zrobiłam?! Zabiłam go rozumiecie! Zabiłam!-krzyczała dostając ataku paniki!.
-Nie kochanie nie zabiłaś go. Przeżył jest w szpitalu. Uspokój się!-próbowali ją uspokoić
-Nie on nie przeżyje. I wsadzą mnie do poprawczaka! Rozumiecie?!-krzyczała jak w amoku, po czym pobiegła do pokoju i się rozpłakała.
Tymczasem w salonie
Arek z Leną rozmawiali o tym co mówiła i zrobiła ich córka.
-A jeśli ten chłopak umrze?-Lena się zmartwiła
-Do jasnej cholery Lena! Przecież-na chwilę się zawahał.-przecież mamy na dworze monitoring prawda?-spytał
-No tak mamy!! I co z tego?-zapytała po czym sama sobie odpowiedziała na to pytanie.- Rozumiem. Skoro mamy monitoring to znaczy, że kamery nagrały to, jak on ją atakuje, jak leci na nią z nożem i jak ona do niego strzela.
-Bingo kochanie.-mężczyzna zgodził się z żoną.
-Czyli, że wtedy odpowiedziałaby za nieumyślne spowodowanie śmierci, a nie za zabójstwo. Tyle, że spowodowane warunkami obrony koniecznej. Czyli zostałaby uniewinniona.-stwierdziła
-Dokładnie.
-Oby się obudził.-pomyślała
Późnym wieczorem-Godzina 22:30
Lena wracając z łazienki postanowiła zajrzeć do pokoju Katie. Kiedy weszła zaczęła krzyczeć na widok jaki tam zastała. Dziewczyna wisiała.
-Arek dzwoń po karetkę Katie się powiesiła!!!!!!!!!!!!!!!-zaczęła krzyczeć.
Mężczyzna nie wahając się ani chwili, wyciągnął telefon i wybrał numer alarmowy. Ona w tym czasie córkę odcięła od sznura. Kiedy ambulans przyjechał, była nieprzytomna, ale żyła. Gdy sanitariusze zabrali ją do szpitala, wypadł z jej kieszeni list. Małżeństwo od razu go przeczytało.
,,Mamo, Tato!
Nie bądźcie na mnie źli, że to zrobiłam, ale przez dręczące mnie wyrzuty sumienia poczułam, że dłużej żyć nie mogę i muszę odejść z tego pięknego świata. Może to nie do końca oczyści mnie z grzechów, ale niech Lucas nie zawiadamia policji. Powiedzcie mu, iż sama sobie wymierzyłam karę. Lepsze to dla mnie niż poprawczak, czy więzienie". Wybaczcie mi to co robiłam i, że przez ostatnie miesiące byłam nie do zniesienia.
Pamiętajcie, że was bardzo kocham i za wszystko dziękuję.
Katie"
-Tak ją wyrzuty sumienia dopadły, że szok.-odpowiedziała
-Masz rację, ale nauczyliśmy ją, że powinno brać się odpowiedzialność za to co się robi.-wyjaśnił żonie.
-Tak, ale nie za to, że ktoś jest wariatem i ją nęka. no ja Cię przepraszam, ale za takie osoby nie ma prawa brać odpowiedzialności.
-To prawda. Nie ma prawa, ani obowiązku brać odpowiedzialności, za psychopatę.-mężczyzna zgodził się z ukochaną.
-Jedźmy do niej. Nie może być teraz sama.-powiedziała swojemu mężowi.
-Dobra tylko spakujmy jej ulubione rzeczy i możemy jechać.-w tej kwestii Arek zawsze się z nią zgodzi.
Gdy spakowali wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy córki, poprosili Artura, aby został z Johnem (synem Arka i Leny, brat Katie).
-Jasne, że zostanę. Ze swoim wnukiem zawsze.-potwierdził
-Dziękuję tato.-odpowiedziała Ada
-Daj spokój nie masz za co dziękować. John to mój wnuk i to oczywiste, że z nim zostanę jak potrzebujecie. Jak dojedziecie do szpitala i dowiecie się co z Katie to dzwońcie.-powiedział na odchodne córce.
-Oczywiście tato. Natychmiast!-powiedziała i wyszła z mężem.
Ulice o tej porze były opustoszałe, więc szybko dojechali. Gdy wbiegli do szpitala trafili na lekarza, który akurat leczy ich córkę.
-Dobry wieczór panie doktorze. Co z naszą córką?-spytali oboje
-Nie wiem jak mam to państwu powiedzieć, ale Katie przez chwilę.... znajdowała się w stanie śmierci klinicznej.-odpowiedział lekarz
-O mój Boże....czyli,że nasza córka nie żyje?-spytała przerażona kobieta.
-Państwa córka, żyje a śmierć kliniczna z definicji to stan zaniku widocznych oznak życia, organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa, czy krążenie krwi.
-Ale co to za różnica?-spytał Arek
-Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego czyli tak zwanego EEG. W niektórych sytuacjach u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia.-wyjaśnił całość lekarz
-Czyli na logikę biorąc nasza córka przez jakiś określony czas była martwa, ale powróciła na ziemię?-rzekł mężczyzna
-Tak to prawda?-zapytała kobieta
-Tak w rzeczy samej.-potwierdził lekarz.
-Chcę ją zobaczyć!!-zażądała Lena
-Leży w sali na 6.-lekarz wskazał palcem salę na samym końcu korytarza.
Kobieta biegła w szpilkach do sali, gdzie leży córka. Kiedy biegła o mało co się nie wywróciła. Na szczęście w porę złapała się ściany i uniknęła upadku. Gdy weszła do sali-zamarła.
Katie leżała jak nieżywa. Wyglądało jakby naprawdę nie żyła. Usiadła koło niej, wzięła jej zimną jak lód dłoń i próbowała ją rozgrzać. Na zewnątrz zostali tylko Arkadiusz i doktor Kolski. Mężczyzna postanowił porozmawiać z lekarzem o stanie Lucasa.
-Panie doktorze a co z Lucasem?
-On także przeżył śmierć kliniczną.
-Ale czy się obudzi? Podobnie jak Katie?
-Być może. Tego na razie nie mogę powiedzieć.
W sali siedzieli rodzice Lucasa-państwo Totti
-Are lords sorry to talk about our son?-spytał po angielsku ojciec Lucasa.
-I'm sorry, Mr. Lucas is the father?-spytał Arek
-Yes-potwierdził Włoch
-It makes me very happy, I Arkadiusz Braniewski and I'm Katie's father.-przedstawił się.
-Cathy's father, right? -zapytał dla potwierdzenia Totti. -This is because of you and your wife, daughter, son, here I found it.-zaatakował go.
-Our daughter so?-oburzył się Arek.
Wtedy z sali wyszła Lena. Znała rodziców Lucasa z wywiadówek. Zaatakowała ich.
-This is because of your son, Katie wanted to take his life. Lucas threatened Katie and rushed to her with a knife. He only defended himself and shot him. He defended it - his protection.-kobieta nie została dłużna w oskarżeniach Lucasa.
-Mrs Braniewska. What about the meeting.-odezwała się matka Lucasa
-Cabbage. Not just the steel nerves, to show myself here in this hospital. Still in front of our daughter's room.- powiedziała Lena
Niestety nie zdążyli dokończyć swojej kłótni, ponieważ ich dzieci zaczęły się wybudzać.
-Katie Katie córeczko. Słyszysz nas? Córeczko obudź się.-wołali do niej rodzice.
Tak samo państwo Totti budzili swego syna. Oboje otworzyli oczy. Nie wiedząc o tym, że leżą naprzeciwko siebie. Każde z nich mówiło co innego.
-Nie bój się kochanie skonfrontujemy to w sądzie.-uspokoił córkę Arek.
-Kam...kamery-wyszeptała Katie
-Ale co kamery?-dopytała Lena.
-Kamery są na dworze i zarejestrowały cały przebieg zdarzenia-powiedziała cichutkim tonem zmęczona dziewczynka.
-Arek biegnij po lekarza.-powiedziała Lena
Mężczyzna pobiegł po lekarza, z informacją,że córka się wybudziła, powiedziała parę słów i znowu zaczyna ,,odpływać" . Lekarz i pielęgniarki pobiegli natychmiast za mężczyzną. Gdy wbiegli lekarz zaczął do niej mówić. Dziewczynka reagowała na wszystko. Sprawdzili opatrunki i wymienili je na suchsze i czystsze.
-Z Katie wszystko w porządku. Wybudziła się i wygląda na to,że nic jej już nie zagraża.-poinformował lekarz
-Doctor Kolski and what about our son?-spytał Totti.
- Unfortunatley Lucas, will have to take another operation, although it may be called a surgery. It is harmless to him and will even help him recover faster.-odpowiedział mężczyzna.
Braniewscy i Totti wrócili do swoich dzieci. Ci pierwsi zaczęli się zastanawiać nad tymi kamerami, o których wspominała córka.
-Może wróćmy do domu i zobaczmy nagranie z tamtej nocy?-zaproponowała Lena.
-To nie jest głupie. Jedźmy do domu.
Uprzedzili córkę, że jadą do domu. Dziewczynka powiedziała im, że nagranie jest na ich poczcie elektronicznej i na płycie w salonie domu. Uspokoili ją mówiąc, że obejrzą.
-A jeśli mimo to wsadzą mnie do więzienia?-spytała zaniepokojona
-Spokojnie kotuś nie będziesz w więzieniu.-uspokoili córkę oboje.
-Pa pa. Śpij myszko.-pocałowali ją w czoło i pojechali.
Wrócili do domu nad ranem. Byli na tyle zmęczeni, że postanowili trochę odpocząć zanim obejrzą to nagranie. Jednak ktoś już obejrzał to nagranie. Artur je obejrzał. Kiedy weszli do domu kobieta zauważyła swojego ojca przy jej laptopie. Pozwalała mu kiedy opiekował się dziećmi.
-Widzieliście to nagranie już?-spytał
-Nie jeszcze nie a co?-spytali zaciekawieni
-Tu jest cały przebieg ataku i wypadku Lucasa.-powiedział
-Wiemy tato. Katie nam o tym powiedziała.-wyjaśnili małżonkowie.
C.D.N
P.S. Kochani Nowy rozdział=Nowa jeszcze większa dawka emocji i adrenaliny. Zapraszam do czytania i udostępniania go innym. Miłej lektury :)
Komentarze
Prześlij komentarz