Rozdział 75 ,,Ty jesteś nienormalny"
Arek z Leną i Katie przyjechali po Celinę. Kobieta czekała na nich z torebką, w której miała nagranie z kamer w progu. Kiedy przyjechali po nią wsiadła do samochodu i odjechali spod bloku w kierunku prokuratury. Przez całą drogę Katie wyglądała na zdenerwowaną. Lena zauważyła, że córka nerwowo odpisuje na telefonie. Po dotarciu na miejsce Lena z Arkiem i Celiną poszli do prokuratora.
Katie została w aucie rodziców i czekała na nich. W międzyczasie na zmianę dostawała sporo połączeń, które odrzucała i tyle samo sms-ów na które nie odpisywała. W końcu nie wytrzymała i odebrała.
-Czego chcesz?!-burknęła do słuchawki.
-Wysłuchaj mnie proszę!-odezwał się chłopak, którego skopała.
-Nie mam zamiaru! Rozłączam się!-Krzyknęła
-Będziesz ze mną za wszelką cenę, czy Ci się to podoba czy nie. Zrobię wszystko, abyś była moja i tylko moja.-Usłyszała w słuchawce.
-Ty jesteś nienormalny! Nie pisz i nie dzwoń nigdy więcej!!!!-Wrzasnęła i się rozłączyła.
Była zdenerwowana do tego stopnia, że nie zauważyła, że włączyła nagrywanie tej rozmowy. Zobaczyła to w oknie powiadomień. Kliknęła na to nagranie i całe odsłuchała.
-Może to dobrze, że to nagrałam?-pomyślała. Na bieżąco dostawała e-maile od operatora z bilingami. Po całym tygodniu dostała od operatora z jakieś 50 e-maili z bilingami, gdzie jest tylko numer tego chłopaka.
Wieczorem z wydrukowanymi bilingami i nagraniami wszystkich rozmów przyszła do Leny aby porozmawiać.
-Co się dzieje kotuś?-spytała
-Mamo czy możesz mnie zwolnić jutro z lekcji?-spytała dziewczynka
-Dlaczego?-spytała córki
-Bo chcę abyś pojechała ze mną jutro do prokuratury.-poprosiła
-Chodzi o tego chłopaka, którego dziś pobiłam. On mnie nęka i grozi, że jeśli z nim nie będę to zrobi mi krzywdę.
-A to świnia!!-wtrącił się Arek.
-Co teraz mam zrobić?-spytała zdenerwowana
-Nie bój się pomożemy Ci. Jeśli chcesz to pojedziemy jutro do prokuratora dobrze?
-Tak mamo.
Nadszedł wieczór:
Katie zasnęła. Nerwy i emocje związane z tym co przeszła tak się odbiły na jej psychice, że ścięło ją z nóg. Jednak długo nie pospała. Koło północy obudziły ją mdłości z tych nerwów, ale nie wiedziała o tym. Leciała do toalety jak poparzona. Zwracała cały czas. Obudziło to jej rodziców. Przerażeni rodzice wbiegli do łazienki.
-Katie co się dzieje?-spytał Arek.
-Nie wiem nic nie jadłam ani tłustego ani nieświeżego.-tłumaczyła
-To pewnie z nerwów.-wytłumaczyła mężowi Lena.
-Pewnie tak, że z nerwów-zgodził się z żoną Arek.
Lena poszła po krople uspokajające umysł i żołądek i wodę. Podała je córce. Dziewczynka je połknęła i popiła wodą. Odczekali chwilę. Gdy już się uspokoiła wróciła do łóżka i zasnęła. Spała spokojnie aż do rana.
Następnego dnia obudziła się spokojniejsza. Ubrała się w kraciastą koszulę, czarne spodnie i baleriny. Po czym zeszła na dół.
-Kochanie chcesz coś zjeść?-spytała Lena
-Nie za bardzo się denerwuję.-odpowiedziała.
-Wzięłaś wszystko? dokumenty, wydruki bilingów i sms-ów?-spytał Arek
-Tak tato.-potwierdziła kiwając głową.
-Wejdziecie tam razem ze mną?-spytała z niepewnym wzrokiem.
-Oczywiście kochanie, że wejdziemy. Nie denerwuj się. Wszystko będzie dobrze.-odpowiedzieli
Po 20 minutach byli na miejscu. Zdenerwowana weszła razem z rodzicami do gabinetu prokuratora. Siedzieli tam dobrze ponad 4 godziny. Kiedy w końcu wyszli poszli na dobry porządny obiad. Po tym co przeszła i jakie pytania jej zadawał prokurator, czuła, że mdleje.
Kiedy wjechali na podwórko samochodem córki było po 22. Sekundę później zobaczyli stojącą pod latarnią postać. To był Lucas-ten sam, na którego Katie doniosła do prokuratury.
-Ty szmato doniosłaś na mnie!!!-krzyknął i wyszedł spod światła
-Odczep się od naszej córki. Spróbuj ją skrzywdzić, a nie ręczymy za siebie.-stanęli w obronie córki.
-Dość!!-poradzę sobie sama wracajcie do domu.-odezwała się Katie.
-Ale córeczko. Jesteś pewna?-spytali
-Tak.-odparła stanowczo. Już się nie bała. Kolejny raz nie da się zastraszyć.
Lena i Arek wrócili do domu i przez zamknięte okna patrzyli jak ich córka walczy z psychopatą. Tymczasem na dworze.
-Odwołaj te zeznania!!-zażądał Lucas.
-Zapomnij świrze!!-Katie stanowczo zaprotestowała.
-Albo odwołasz te zeznania albo...-zaczął chłopak
-Albo co?!-Katie patrzyła na niego jak byk na czerwoną płachtę.
-Albo to!!-wyjął nóż
-Hahahahaha żałosny jesteś!!!!-zaśmiała się patrząc mu w oczy i wyjęła prawdziwy pistolet.
Ada z Arkiem patrzyli z przerażeniem na to co się dzieje na dworze. Już mieli wybiegać na dwór aby reagować, ale zaprotestowała pokazując ręką-stop. Nie spodziewali się po niej, że ma taki temperament i, że tak się zmieniła.
Patrzyli przez okno jak Lucas leci z nożem na ich córkę, lecz po minucie rozległ się huk pistoletu i upadającego Lucasa na ziemię który nie zdążył zaatakować nożem ich córki.
-Katie wszystko dobrze?-Wybiegli przerażeni na dwór.
-T...ta....tak. Lucas żyje?-spytała.
Arek założył rękawiczki, i podszedł sprawdzić stan chłopaka.
-Tak żyje. Dzwonię po karetkę.-odpowiedział.
-Dobrze. Katie oddaj mi broń i wracajcie do domu.-rozkazał Arek.
-Oczywiście tato.-odpowiedziała dziewczyna i wróciła z mamą do domu.
P.S. Kochani nowy rozdział=nowe emocje. Zapraszam do czytania. Miłej lektury. Liczę na sporo nowych pozytywnych komentarzy pod postem.
-Kochanie chcesz coś zjeść?-spytała Lena
-Nie za bardzo się denerwuję.-odpowiedziała.
-Wzięłaś wszystko? dokumenty, wydruki bilingów i sms-ów?-spytał Arek
-Tak tato.-potwierdziła kiwając głową.
-Wejdziecie tam razem ze mną?-spytała z niepewnym wzrokiem.
-Oczywiście kochanie, że wejdziemy. Nie denerwuj się. Wszystko będzie dobrze.-odpowiedzieli
Po 20 minutach byli na miejscu. Zdenerwowana weszła razem z rodzicami do gabinetu prokuratora. Siedzieli tam dobrze ponad 4 godziny. Kiedy w końcu wyszli poszli na dobry porządny obiad. Po tym co przeszła i jakie pytania jej zadawał prokurator, czuła, że mdleje.
Kiedy wjechali na podwórko samochodem córki było po 22. Sekundę później zobaczyli stojącą pod latarnią postać. To był Lucas-ten sam, na którego Katie doniosła do prokuratury.
-Ty szmato doniosłaś na mnie!!!-krzyknął i wyszedł spod światła
-Odczep się od naszej córki. Spróbuj ją skrzywdzić, a nie ręczymy za siebie.-stanęli w obronie córki.
-Dość!!-poradzę sobie sama wracajcie do domu.-odezwała się Katie.
-Ale córeczko. Jesteś pewna?-spytali
-Tak.-odparła stanowczo. Już się nie bała. Kolejny raz nie da się zastraszyć.
Lena i Arek wrócili do domu i przez zamknięte okna patrzyli jak ich córka walczy z psychopatą. Tymczasem na dworze.
-Odwołaj te zeznania!!-zażądał Lucas.
-Zapomnij świrze!!-Katie stanowczo zaprotestowała.
-Albo odwołasz te zeznania albo...-zaczął chłopak
-Albo co?!-Katie patrzyła na niego jak byk na czerwoną płachtę.
-Albo to!!-wyjął nóż
-Hahahahaha żałosny jesteś!!!!-zaśmiała się patrząc mu w oczy i wyjęła prawdziwy pistolet.
Ada z Arkiem patrzyli z przerażeniem na to co się dzieje na dworze. Już mieli wybiegać na dwór aby reagować, ale zaprotestowała pokazując ręką-stop. Nie spodziewali się po niej, że ma taki temperament i, że tak się zmieniła.
Patrzyli przez okno jak Lucas leci z nożem na ich córkę, lecz po minucie rozległ się huk pistoletu i upadającego Lucasa na ziemię który nie zdążył zaatakować nożem ich córki.
-Katie wszystko dobrze?-Wybiegli przerażeni na dwór.
-T...ta....tak. Lucas żyje?-spytała.
Arek założył rękawiczki, i podszedł sprawdzić stan chłopaka.
-Tak żyje. Dzwonię po karetkę.-odpowiedział.
-Dobrze. Katie oddaj mi broń i wracajcie do domu.-rozkazał Arek.
-Oczywiście tato.-odpowiedziała dziewczyna i wróciła z mamą do domu.
C.D.N
P.S. Kochani nowy rozdział=nowe emocje. Zapraszam do czytania. Miłej lektury. Liczę na sporo nowych pozytywnych komentarzy pod postem.

Komentarze
Prześlij komentarz