Rozdział 69 ,,Co i kto jej to zrobił?"

  Ada odprowadza Katie do szkoły. Obiecuje jej, że odbiorą ją razem z tatą o 18:00. Następnie pojechała do kancelarii. Jakąś godzinę później dojechał do niej jej mąż. Ale wpadł jak po ogień, bo tylko po akta karne i do sądu. Miał tamtego dnia dwie rozprawy.  Ada z kolei obsługiwała kolejnych klientów kancelarii. I tak do 12:00. 


      Potem nadeszła pora na lunch. Zjadła lekkie danie, które przygotowała dzień wcześniej w domu.  Kilka godzin potem- tak koło godziny 16:00 Arek dostał telefon od wychowawczyni Katie. 

      Kobieta poprosiła go, aby przyjechał do szpitala, ponieważ chodzi o Katie. Mężczyzna postanowił nie mówić nic żonie, aby jej nie denerwować przez wzgląd na jej stan. Dojechał do wskazanego, przez wychowawczynię Katie szpitala, gdzie na miejscu zastał oficerów policji i prokuratora, którego obydwoje z żoną znali.

-Dzień dobry panie prokuratorze, witam panów i panią.-przywitał się.

-Dzień dobry Panie Arku.-odpowiedzieli wychowawczyni i prokurator.

-Co się dzieje? Dlaczego tu jesteście?! Dlaczego Katie tu jest?!-krzyczał zdenerwowany.

-Wyjaśnię panu.-odpowiedziała wychowawczyni. -Chodzi o to, że...-Kobiecie było trudno to wypowiedzieć, ale zebrała się na odwagę i wypowiedziała to jednym tchem. -Katie została zgwałcona.

      Mężczyzna był w szoku, po tym co usłyszał. Myślał, że się przesłyszał, ale lekarka, która leczy Katie potwierdziła to co powiedziała nauczycielka.

-Ale co? Jak to? Ona ma 7 lat. Kto jej to zrobił?!-pytał wzburzony

-Proszę się uspokoić!-powiedział prokurator.

-Chcę zobaczyć swoją córkę!!!!-powiedział, po czym skierował się na wskazany przez lekarkę oddział, gdzie leżała ich córeczka.

      Kiedy wszedł zobaczył ją leżącą pod tymi wszystkimi kroplówkami i aparaturami serce mu krwawiło na ten widok. Ze łzami w oczach usiadł koło niej. Siedział tam do późna. Siedział i płakał na zmianę. Z czuwania przy córce wyrwał go telefon od żony. Kiedy ochłonął i roztarł łzy z policzka odebrał od Ady telefon.

-Halo?-powiedział do słuchawki.

-Cześć kochanie. Wiem o wszystkim i jadę do szpitala do was. Zamknęłam kancelarię i zostawiłam kartkę na drzwiach, że kancelaria jest zamknięta do odwołania.-powiedziała w słuchawce do męża.

-Skąd wiesz o tym co spotkało naszą córkę?!-spytał

-Policja była w kancelarii. Szukali Cię. Myślałam, że coś zrobiłeś złego, ale gdy powiedzieli mi co się stało, postanowiłam wsiąść do auta i przyjechać do Was.

-Nie jedź tu. W twoim stanie?!-Chciał ją uspokoić.

-Mój stan mi nie przeszkadza w tym, aby prowadzić auto.

-Ale zdenerwujesz dziecko. A to nie wróży dobrze.

-Koniec. Klamka zapadła. Jadę i koniec.-rozłączyła się.


      Ada do szpitala dojechała po 30stu minutach. Szybko znalazła męża, którego pielęgniarki i lekarze wyprosili, ponieważ stan ich córki się pogorszył.

-Co się dzieje? Coś z Katie?-spytała zdenerwowana

-Nie denerwuj się tylko dobrze?-próbował uspokoić żonę.

-Jak tak mówisz to znaczy, że nie jest dobrze.-nakręcała się z każdą chwilą coraz bardziej.

-U Katie doszło do....zatrzymania akcji serca.-powiedział.

      Kobieta o mało co nie zemdlała, kiedy usłyszała co dzieje się z ich córeczką. Nagle poczuła silne skurcze brzucha. Arek mimo spanikowania zachował zimną krew.

-Ada? Ada kochanie co się dzieje?-spytał

-Nie wiem bardzo boli mnie brzuch. To....to chyba już?!-krzyknęła trzymając się brzucha.

-Jak to? Przecież termin masz za miesiąc.-tłumaczył

-Ale ja rodzę nie rozumiesz?!Odeszły mi wody Rodzę!!!-krzyczała. -No co tak stoisz jak ciele na niedzielę?! No kurna rusz ten tyłek i leć po lekarza!!!

      Mężczyzna natychmiast poleciał po lekarza i pielęgniarkę. Przybiegli razem z nim i z potrzebnym sprzętem aby przewieźć kobietę na porodówkę. Ada kazała mu zostać i czekać na lekarza ich córeczki. 

      Po dwudziestu kilku minutach wyszedł z oddziału lekarz ich córki. Chociaż miał delikatnie mówiąc niewróżącą dobrych wiadomości minę, to informacje na temat ich córki, które mu przekazał dotyczące stanu zdrowia małej sprawiły, że bardzo się uspokoił, i wie, iż uspokoją też jego żonę. 

      Poszedł na oddział położniczy, przekonany, że już po   wszystkim i,że jego żona już urodziła. Jednak nie było takie łatwe. Zdawał sobie sprawę,iż nie jest to takie łatwe i to co przechodzi jego żona nie jest takie łatwe. Więc wrócił na oddział do córeczki. Dziewczynka nie była już pod respiratorem, co oznaczało poprawę stanu zdrowia. 


                   3 tygodnie później:

      Lena urodziła zdrowego synka, ale ze względu na przedwczesny poród wystąpiła u niej i u małego żółtaczka fizjologiczna. Katie obudziła się ze śpiączki. Chociaż fizycznie czuła się lepiej to psychicznie była zamknięta w sobie i izolowała się od rodziny, oraz od rówieśników. Nie umiała sobie z tym poradzić. 

      Zresztą to było do przewidzenia. Została obdarta z tego, co każda dziewczynka ma tylko jedno i odzyskać tego nie można. Na zewnątrz udawała, że wszystko ok. Cieszyła się nawet z narodzin braciszka. Ale jednak to co posiada i to co straciła poczuła, że to odarcie z godności i upokorzenie. 

      I chociaż dowiedziała się, że niedługo wróci do domu, to mimo to jej lekarz dał ich rodzicom numer telefonu do najlepszego psychologa dziecięcego, aby pomógł dziewczynce się po tym pozbierać.


                           C.D.N
P.S przy okazji polecam wam blogi mojej koleżanki Ani http://grafki-ani.blogspot.com/ i https://fotografia-ani28.blogspot.com/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka