Rozdział 64 ,,Proszę Cię wróć do niego"
Zapukała do drzwi. Nikt nie otwierał. Kiedy nacisnęła klamkę drzwi same się otworzyły. Wedy trochę się przeraziła. Nieśmiało weszła do salonu ze wsparciem męża. Widok jaki tam zastała był przerażający. Pełno było butelek po wódce i puszek po piwie. Resztki jedzenia. Talerze brudne-zlew się aż uginał zmywarka zresztą też. Ciuchy brudne i wszędzie porozrzucane. Była w szoku. Żeby z tak pięknego domu zrobić taki syf?! Jej ojciec leży nawalony jak zepsuty ruski czołg.
-No ja pieprzę spójrz co narobił-powiedziała mężowi.
-Chciałaś się z nim pogodzić ale nie wiedziałaś, że zastaniesz taki widok. Mam nadzieję, że nie przeszła Ci ochota na pogodzenie się z nim?-spojrzał na ukochaną.
-Kurwa jak mam się z nim pogodzić jak leży nawalony jak świnia na tej sofie.
-Spokojnie skarbie doprowadzę go do porządku daj mi godzinę i przygotuj dużo kawy. -poprosił.
-Ty sobie jaja robisz? Godzina na to, żeby doprowadzić do normalności tak nawalonego gościa?-była zaskoczona.
-Nie mów tyle tylko przygotuj kawę.
Zdjęła rzeczy, założyła fartuch, umyła ekspres i zaczęła robić kawę. Ułożyła naczynia w zmywarce, włożyła kapsułkę i nastawiła ją. A resztę naczyń umyła i postawiła na zwykłej zmywarce. Następnie wzięła się za pranie. Arek w tym czasie doprowadzał do normalności swojego teścia. Było już blisko aby odzyskał przytomność. W końcu Artur zaczął się budzić i pierwsze co poczuł to silny ból głowy i nudności. Gdy Lena wyszła z łazienki on wleciał tam jak petarda.
Wymiotował jak nigdy. Nic dziwnego nigdy nie pił- przynajmniej nie aż tyle i nie nie wiadomo jak długo. Gdy wyszedł z niej widać było, że czuje się lepiej. W międzyczasie Lena odkurzyła mieszkanie. Artur usiadł wygodnie. Dziewczyna usiadła w końcu i zaczęła rozmowę z ojcem.
-Już możesz rozmawiać?!-spytała podniesionym głosem
-Ciiśś córeczko proszę głowa mnie boli jeszcze.
-Nie dziwię się. Byłeś pijany jak ostatnia świnia. Długo pijesz?!
-Odkąd Alina się wyprowadziła.-wymamrotał
-Jak to się wyprowadziła?-Lena była zaskoczona tą wiadomością. -Czyli ile pijesz?
-Jakiś tydzień.-wyznał córce.
-Ja pierdolę czemu nie zadzwoniłeś?
-Po cholerę? Gdy jej zwymyślałaś wróciliśmy do domu i pocieszałem ją. Potem sama zaczęła mieć wyrzuty sumienia. W końcu nie wytrzymałem i wybuchłem. Po tej wymianie zdań wyprowadziła się. Dzwoniłem ale nie odbierała.
Nie miał już sił, więc padł na sofę i spał. Lena nie zamierzała czekać bezczynnie i zaczęła szukać adresu do Aliny. Gdy znalazła powiedziała mężowi.
-Zostań z nim, zrób zakupy przez internet a ja do niej pojadę i przekonam ją żeby wróciła-a przynajmniej spróbuję.
-Powodzenia skarbie.-powiedział.
-Przyda się.
Po 30 minutach dotarła pod dom Aliny. Gdy kobieta podnosząc słuchawkę od domofonu usłyszała jej głos przez chwilę się wahała czy wpuszczać kobietę, która raz ją obraziła. Bała się, że znów ją obrazi. Mimo to pozwoliła jej wejść. Kiedy Lena przekroczyła próg jej domu Alina zaczęła.
-Jeśli przyjechałaś znowu mnie obrażać to wyjdź.
-Nie nie przyjechałam Cię obrażać. Chodzi o mojego tatę. Odkąd się wyprowadziłaś zaczął pić. A nigdy nie pił- przecież wiesz.
-Wiem.-powiedziała
-Dlatego przyszłam Cię prosić, abyś wróciła do Niego, i żebyś mi wybaczyła.-Przepraszam. Nie gniewaj się, ale poniosło mnie.
-Masz rację poniosło Cię, ale mnie też. Zaczekaj chwilę. Spakuję się.
-Alina...-zawołała gdy kobieta szła na górę.
-Tak?-spytała
-Dziękuję Ci. I pamiętaj proszę, że to nie mój tata jest temu winien tylko ja.
-Wiem i już Ci wybaczyłam.
-Zaczekam na Ciebie.
-Dobrze. 20 minut starczy.
Po upływie 50 minut później były już u Artura. Czemu tak długo? Były na drodze spore korki. Chwilę później drzwi otworzył im Arek.
-Spójrz, kto przyjechał ze Mną-wskazała na Alinę.
-Gdzie jest Artur?-spytała Arka.
-W salonie. Leży na kanapie.-wskazał palcem na drugie wejście po prawej stronie.
Walizki zostawiła w przedpokoju i swe kroki skierowała do salonu. Oni weszli za nią.
-Jak on się doprowadził do takiego stanu?-spytała zaskoczona.
-Wyglądało to o wiele gorzej. Wierz nam.-zaczęli ją zapewniać.
-Poważnie?-była w szoku.
-Tak.-odparli zgodnie.
Po chwili Artur zaczął otwierać oczy.
-Lena?
Ku jego zdumieniu ujrzał inną twarz.
-Alina? To Ty? To naprawdę Ty?-nie wierzył własnym oczom.
-Tak to ja. Wróciłam. I wszystko dzięki twojej córce.-Spojrzała na Lenę.
-Tak bardzo tęskniłem.
-Szczerze? Ja także. Obiecaj mi, że się już nie upijesz nigdy.-poprosiła.
-Obiecuję.
Przytulił ją. Tak bardzo mu jej brakowało. Spojrzał się w stronę córki i szepnął.
-Dziękuję Ci.
Kobieta zrozumiała, jak wiele Alina znaczy dla jej taty. Tak jak dla niego ważne było jej szczęście tak dla niej ważne jest jego szczęście.
-Zostawmy ich samych skarbie-powiedział Arek do żony.
-Masz rację.-zgodziła się z nim.
Wyszli z domu Artura i poszli do samochodu.
-Wiesz kochanie. Ta dzisiejsza sytuacja uświadomiła mi, że tak jak Alina jest ważna dla mojego taty, tak Ty jesteś ważny dla mnie i będę Ci to udowadniać każdego dnia. Tak bardzo Cię kocham.-powiedziała mężowi.
-Ja Ciebie też kochanie.
Koniec.
P.S. Kochani kolejny rozdział kolejne emocje. Miłej lektury :)
Komentarze
Prześlij komentarz