Rozdział 63 ,,Nie powinnam była tak naskakiwać"

   Następnego dnia Ada obudziła się spokojniejsza. Czuła że takie katharsis było jej potrzebne. Choćby po to aby wyrzucić z siebie złe emocje. Poszła do kuchni po której zaczęła się krzątać. Choć starała się je obudzić męża nie udało się. Arek wstał jakieś kilka kilkanaście minut po niej.


-Cześć kochanie ty już na nogach? Jest 6:00 rano chodź spać.


-Cześć nie mogłam spać ta wczorajsza sytuacja totalnie mnie wykończyła.

-Fakt wczoraj z tego co Mi powiedziałaś to się popisałaś. Ale Cię rozumiem, bo gdyby mój tata odszedł a moja mama po jego śmierci szybko by się pocieszyła pewnie zareagowałbym tak samo na twoim miejscu.-powiedział żonie tuląc ją.

-Ale to nie zmienia faktu, że nie powinnam była tak na nich naskakiwać. Zachowałam się karygodnie. Powiedzmy to sobie wprost- zachowałam się jak ostatnia szmata co myśli tylko o sobie. To miłe, że próbujesz Mnie pocieszyć.-spojrzała na ukochanego męża.

      Romantyczne wyznania przerwał płacz Katie. A skoro była przewinięta jakąś godzinę temu to teraz pora karmienia.

-Spokojnie skarbie ubierz się a ja przygotuje jej jedzenie.-uśmiechnął się do żony i pocałował ją w czoło.

      Gdy Arek przygotowywał córeczce jedzenie Lena poszła się umyć i ubrać. Po kilkunastu minutach wyszła odświeżona i spokojniejsza. Braniewski skończył w tym momencie karmić Katie, przewinąć ją i położyć spać.

-Mała już śpi- powiedział żonie. -Zadzwonię do swojej mamy i poproszę aby przyszła.

-Dobrze to miło z jej strony.-odpowiedziała.

-Chyba, że poprosisz swojego tatę z Aliną o pomoc.-zaproponował ukochanej

      Nie odpowiedziała nic bo w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi za którymi stała mama Arka. Syn zaczął jej przypominać gdzie co jest.

-Mała jest nakarmiona i przewinięta. Mleko jest w pierwszej szafce nad kuchenką po prawej stronie, butelki są w zmywarce. Skończyły się myć.

-Synku przecież pamiętam gdzie co jest. Jedźcie do pracy i się nie przejmujcie niczym. Arek-powiedziała do syna. -A to? - spytała pokazując klucze do kancelarii.

         W porę zorientował się, że zapomniałby ich.

-Mamo jesteś kochana.

-Ale nie są Ci potrzebne ja mam klucze w torebce do naszej kancelarii wczoraj wkładałam do torby.-powiedziała mężowi.

-A no to niech będą tu. Albo lepiej wezmę swoje jeszcze jak coś.- powiedział i wziął klucze, które były w dłoni jego mamy po czym wyszli. W samochodzie podczas jazdy się odezwała wracając do przerwanej w domu rozmowy.

-Uważasz, że powinnam ich przeprosić?-zaczęła.

-Jeśli serio chcesz znać moje zdanie to odpowiedź brzmi- Tak. Po tym jak mi opisałaś wczorajszą sytuację i to jakie padły tam słowa uważam, że stanowczo tak.-powiedział.

-Podrzucisz mnie teraz do nich?-spytała.

-Właśnie tam jedziemy. Przypuszczałem, że zechcesz to zrobić więc teraz tam jedziemy.-odpowiedział.

-Kochanie to telepatia czy jak?- była zaskoczona.

-Nie skarbie żadna telepatia. Po prostu widziałem po twojej minie, że jest Ci głupio (zresztą słusznie-pomyślał, ale nie powiedział tego żonie) i , że będziesz chciała ich przeprosić.

-Jesteś najcudowniejszym mężem na świecie.-szepnęła mu na ucho.

-I w dodatku twoim na zawsze.-Odpowiedział też szeptem.

-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię Kocham.

-Ja Ciebie też.

     Przez wymienianie czułości między sobą nie zauważyli, że są na miejscu.

-No to pora iść.-powiedziała.

-Dasz sobie radę kochanie.-Objął jej głowę swoją ręką. Wtedy zamknęła oczy i uśmiechnęła się.

-Pójdziesz tam ze mną?-poprosiła -Poczuję się raźniej.

-Dobrze kochanie chodźmy.-powiedział i wysiedli z samochodu idąc do domu.

                          C.D.N


P.S Kochani upragniony rozdział jest w końcu. Miłej lektury.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka