Rozdział 61 ,,Nie żałuję, nie mam czego"
-Nie żałuję, że za Ciebie wyszłam-odpowiedziała
-To co tu robisz?-spytał
-Przyszłam tu, aby pomyśleć i przypomnieć sobie, to co zdarzyło się rano.-powiedziała
-To znaczy?-spytał
-Dzisiaj rano, gdy wyszłam z łazienki w pokoju gościnnym na łóżku siedziała moja mama.-wyznała
Nie był w stanie wykrztusić z siebie słowa, po tym co usłyszał od swojej świeżo upieczonej żony.
-Dlatego płakałaś?-podszedł do niej
-Tak, bo jej wizyta uświadomiła mi jak bardzo mi jej brakuje.-Nigdy za nią nie przestałam tęsknić. Dostałam od niej ten łańcuszek-pokazała ukochanemu.
-Piękny tak jak ty. Nie tylko w sukni ślubnej, ale też nacodzień Pani Mecenas.-Pocałował ukochaną.
-Nawet nie wie Pan Mecenasie jaka jestem szczęśliwa, że wyszłam za Pana.-spojrzała na męża.
-Tak samo, jak ja.-wyszeptał
Pogodzili się jednym jedynym pocałunkiem. Całą sytuację obserwował Artur z małą Katie na rękach.
-Widzisz skarbie jacy twoi rodzice są szczęśliwi. Tak samo ja byłem szczęśliwy z twoją babcią-powiedział do wnuczki.
Po rozmowie małżonkowie wrócili na salę bankietową. Po to by o północy, kiedy goście będą krzyczeć ,,gorzko gorzko...." pocałować się na oczach wszystkich zebranych rodziny i przyjaciół. Po pierwszym tańcu wymknęli się z przyjęcia już na dobre. Udali się biegiem do swojego apartamentu, by spędzić niezapomnianą noc poślubną.
Gdy się kochali była już pewna, że wszyła za właściwego mężczyznę, z którym zresztą ma prześliczną córeczkę, która rośnie z dnia na dzień. I wie, że teraz już na zawsze będzie szczęśliwa.
Koniec :)
Komentarze
Prześlij komentarz