Rozdział 58 ,,Cieszę się że Ciebie mam"- kontynuacja rozdziału 57
Lena dotarła do sądu na swoją popołudniową rozprawę. Była tak zdenerwowana, że omal nie przegrała rozprawy. Na szczęście wyszła z tego obronną ręką. Kiedy Arek wrócił do ich nowego mieszkania, był pewien, że zastanie w domu swoją przyszłą żonę. Niestety Lena długo nie wracała. Zaczął się denerwować.
Wróciła dopiero około 22:00. Kiedy weszła do sypialni- był w łóżku, ale nie spał.
-Skarbie rozprawa skończyła się parę godzin temu. Gdzie byłaś tyle czasu?-spytał
-Byłam u naszej córeczki w szpitalu.-odpowiedziała spokojnym tonem
-Jak się czuje?
-Lepiej. Znacznie lepiej. Jak dobrze pójdzie za parę dni będziemy mogli ją odebrać.
Po kwadransie wróciła ubrana w bieliznę. Położyła się obok niego i przytuliła. Gdy ją tulił szepnął jej na ucho.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ciebie mam.
-Chyba raczej nas. Ale powiem Ci, że jest nas dwoje, bo ja też cieszę się z tego, że jesteśmy razem.
Tydzień później:
Nadszedł dzień odebrania Katie (ich córeczki) ze szpitala. Pojechali po nią oboje. Odebrali jej wyniki badań. Odetchnęli z ulgą, gdy usłyszeli, że mała będzie miała kontrolę raz na 6 m-cy (2 razy do roku). Cała trójka wróciła do nowego domu. Postanowili przyśpieszyć ślub. Mieli czekać 3 lata zostały 2. Postanowili zaplanować ślub na święta Bożego Narodzenia w przyszłym roku i chcieli aby tego samego dnia odbyły się chrzciny Katie.
To ile przeżyli razem utwierdziło ich tylko w przekonaniu, że są pewni swojego uczucia. Wiele sytuacji, które miały wpływ na to tylko scementowały ich związek. Już tylko zostało im planować ceremonię. Wiedzieli, że nie są w stanie wytrzymać bez siebie już ani chwili. Lena poprosiła swojego tatę aby zaopiekował się wnuczką.
Następnego dnia Artur przyjechał punktualnie do córki, aby zająć się malutką. Kiedy młodzi rodzice już wychodzili, kobieta powiedziała tacie, że mała jest nakarmiona, wykąpana i przewinięta. Teraz sobie śpi. Gdy wyszła z Arkiem do pracy- Artur poszedł zobaczyć swoją wnuczkę. Wyglądała prześlicznie. Kropla w kroplę była podobna do Leny.
-Za to pewnie charakterek odziedziczyła po obojgu?-pomyślał i zaśmiał się.
Następnie podszedł do okna.
-Szkoda, że nie widzisz naszej wnuczki Asia, jest prześliczna, i tak podobna do Leny. Nasz synek, albo córeczka miałoby do zabawy partnerkę-wtedy na jego twarzy pomalował się lekki smutek. Widać było, że nadal tęskni, za ukochaną żoną i ich nienarodzonym dzieckiem.
Koniec.
Komentarze
Prześlij komentarz