Rozdział 56 ,,Boję się cz.2"
Kilka miesięcy później
Arek towarzyszy ukochanej w trakcie porodu. Jednak niestety zemdlał. Na swoje nieszczęście kiedy wychodził z sali porodowej na własne życzenie złamał nogę. Poród Ady przebiegł bez komplikacji. Zmęczona ostatkiem sił spojrzała na córeczkę i usnęła, ponieważ poród ją bardzo wykończył. W międzyczasie lekarze złożyli Arkadiuszowi nogę i musi leżeć 4 tygodnie.
Następnego dnia obudziła się wypoczęta. Myślała, że ukochany będzie u jej boku. Zdziwienie jej było bardzo duże, kiedy nie było go obok niej. Postanowiła zadzwonić do niego.
-Halo?
-Cześć kochanie, gdzie jesteś?-spytała
Mężczyzna nie chcąc oszukiwać ukochanej powiedział prawdę.
-Na ortopedii. Wczoraj jak wychodziłem z sali złamałem nogę.
-Oj skarbie po tym jak zemdlałeś?-spytała
-Tak-odpowiedział
-W porządku nie gniewam się.
-Jak nasz aniołek?-zapytał
-Wspaniale. Mamy córeczkę :)-oznajmiła
-Fantastycznie-powiedział szczęśliwym głosem.
-A jak tata?
-Lepiej. Operacja się udała.
-Kochanie. Masz dziwny głos. Co się dzieje?
-Bałam się skarbie, że tata nie przeżyje tej nocy po operacji.-wyznała.
-Kochanie będzie dobrze. nie denerwuj się. teraz ważna jesteś Ty i nasza córeczka.-uspokoił ją.
-Widziałaś ją?
-Tak wczoraj po porodzie ostatkiem sił.
-Poród cię wykończył?
-Bardzo.
-Byłaś bardzo dzielna. Kocham Cię :*
-Ja Ciebie też-powiedział.
Mogliby tak sobie szczędzić czułości dalej, gdyby nie pojawiła się pielęgniarka, ale bez córeczki. Kobieta zsuwa telefon, z przekonaniem, że rozłączyła połączenie, jednak mężczyzna słyszy całą rozmowę.
-Gdzie moja i mojego ukochanego córeczka?-spytała pielęgniarki.
-W inkubatorze.-powiedziała.
-Jak to?!-spytała zaskoczona.
-Badania wykazały, że prawdopodobnie ma wadę jednej komory serca-odpowiedziała kobiecie.
-Czyli co? Może umrzeć?
-Niestety, ale powtórzymy jeszcze badania, jeśli diagnoza się potwierdzi to bez przeszczepu niestety, ale tak.
-Czyli tylko przeszczep może ją uratować w przypadku potwierdzenia diagnozy?
Mężczyzna jest zszokowany tym co usłyszał. Z kolei kobieta nie wie, że nie rozłączyła połączenia-zrobił to sam. Teraz wie, że zacznie się dla nich najtrudniejsza ,,walka" o życie ich aniołka i ewentualne zaczęcie szukania dawcy, po to aby ich córka żyła jak najdłużej.
C.D.N
C.D.N
Komentarze
Prześlij komentarz