Rozdział 55 ,,To sprawka..."

 -Jak to była zdrowa- spytała Lena, która wróciła do domu, ponieważ zapomniała telefonu.


-Normalnie. Wykonaliśmy powtórne badania i wyszły pozytywnie. Byli zdrowi. Oboje.-powiedział lekarz.

-Więc skąd krwotok?-spytała drugi raz.

-Bo to była sprawka...-zaczął

-Niech zgadnę....Kamila czy Antonio-spytał lekarza.

-Ona zrobiła to na...moje zlecenie.-Wtedy lekarz zdjął maskę i twarz Artura zobaczyła twarz...Antonia.

-Ty sukinsynu. Zabiłeś mi żonę i dziecko. Teraz ja....zabiję Ciebie.-powiedział i wymierzył broń w jego kierunku.

-Tato nie rób tego-zaczęła krzyczeć Lena.

-Nie wtrącaj się idź do pracy!-krzyknął i wyrzucił ją z domu.

      Przerażona kobieta wybiegła z mieszkania i pobiegła do ukochanego ze łzami w oczach.

-Ten lekarz to niedoszły morderca mojej mamy i morderca lekarza. Założył maskę. A kiedy spała-zabił ich oboje. Teraz zjawił się w moim mieszkaniu i tata chce go zabić.

-Dzwonię na policję!-zdecydował Arek.

-Dobrze dzwoń proszę, zanim się pozabijają.

      Policja przyjechała po 10 minutach. Kiedy dobiegli....-padł strzał. Najpierw wbiegła policja, potem Lena z ukochanym. Podłoga była we krwi. Na niej leżał Artur. Przerażona kobieta pobiegła do taty.

-Słyszysz Mnie?! Tato?! Tatooo!!!!-krzyczała. 

      Nie reagował.

-Karetka!!! Wezwijcie karetkę!!!-wrzasnęła.

      Pogotowie przyjechało szybko i zabrało go do szpitala. Cudem zdołali go uratować. Policja natomiast od razu zabrała Antonia z mieszkania Leny i wyprowadzili go w kajdankach.

-Jeszcze Ci nie przeszła chęć zemsty?!-krzyczała w jego stronę.

-Nie!!!-wrzasnął

-Najpierw moja mama, potem nienarodzone dziecko, teraz mój tata!! Kto będzie następny?!-spytała - Ja?, mój ukochany? a może moje dziecko?!-nie przebierała w słowach.

      Arek był zaskoczony tym co usłyszał.

-Dziecko?-spytał

-Tak. Jestem w ciąży! Będziemy mieli dziecko.-wyznała.

-Kochanie! To cudowna wiadomość!-Szczęśliwy chwycił ją w ramiona.

-Skarbie! Po tym co tu się stało nie chcę abyśmy tu mieszkali.

-Rozumiem. Sprzedamy je i zamieszkamy 10 min drogi od kancelarii. Tam jest dom na sprzedaż. Piękny, duży, wszechstronny, słoneczny. Chodź pojedziemy.-zaproponował

-Po wizycie u taty w szpitalu.-powiedziała

-W porządku księżniczko. Kocham Cię i nie pozwolę aby ktoś zrobił nam krzywdę.

                               Koniec :)

P.S Kochani wiem, że było opóźnienie ale jestem zakręcona. Czekajcie na kolejną część. Nie wiem kiedy będzie, więc nie pytajcie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka