Rozdział 54 ,,Czyli była zdrowa?"

           Nadszedł dzień pogrzebu Asi. Wszyscy pojawili się w kościele. Rodzice Artura, Ada, Arek, współpracownicy z firmy. Nawet Dominika i Adam. Wszyscy przyjechali do Paryża. Dlaczego? Bo chciała być pochowana z rodzicami. Nikt nie sądził, że to nadejdzie tak szybko. Była młoda. Miała całe życie przed sobą.


-Jak się trzymacie?-spytała Clara

-Dobrze. Arek Mnie wspiera a Ja wspieram tatę-odpowiedziała Babci.

-Gdzie Artur?-spytał Adam.

      Wtedy kobieta zorientowała się, że jej tata zniknął. Ale domyślała się gdzie jest. Wbiegła do kościoła. Zobaczyła siedzącego go przy trumnie. Za nią wbiegli pozostali. Zrobili to bezszelestnie. Stali i patrzyli jak siedzi, przy trumnie, gdzie leży jego ukochana. 

      Słyszeli jego cichy płacz. Na ten dźwięk wszystkim chciało się płakać, pomimo tego, że musieli go wspierać. Wtedy jego córka i mama podeszły do niego. Zorientował się po stukaniu obcasów.

-Ostatnio byłem tu 3 razy. Raz na pogrzebie twoich dziadków-spojrzał na Adę - Dwa. W podróży poślubnej a trzeci? Na naszą rocznicę ślubu.

-Kochanie tak mi przykro.-powiedziała Clara.

-Mamo teraz nic nie będzie takie samo, jak było wcześniej. Straciłem kobietę z którą byłem 25 lat Rozumiesz? 25 lat! To mniej niż ty z tatą. Wy przeżyliście z tatą wiele pięknych lat. My już takich nie przeżyjemy a wy tak.-rozpłakał się

      15 minut później rozpoczął się pogrzeb. Ksiądz tak pięknie mówił o niej. Myślał tak samo jak Artur o swojej żonie, jak ich córka o mamie, jak jego rodzice o synowej. 

      Tak ciepło, miło z taką sympatią, życzliwością. Tylko to im pozostało-wspomnienia. Następnie wszyscy poszli na cmentarz. To trwało tam też jakiś czas.

-Tato idziemy? Zmarzniesz tutaj.-powiedziała Ada.

-Chcę jeszcze zostać-powiedział.

                       Kilka dni później.

              Wszyscy wrócili do Polski. Gdy Ada wychodziła z Arkiem do pracy spotkali lekarza, który prowadził jej mamę w trakcie leczenia. Na pytanie czy Artur jest w domu Ada powiedziała tak i pozwoliła mu wejść.

-Dzień dobry Panie Arturze. Pańska córka mnie wpuściła. Możemy porozmawiać?-spytał

-Tak. 

-Chodzi o śp. Pana żonę.

-Coś nie tak?

-Zostały zrobione jeszcze raz badania przed wywiezieniem ciała Pana żony do Paryża.

-I co wyszło?

-Że Pańska żona.......nie miała raka.-wyznał lekarz.

-Czyli, że co? Czyli, że była zdrowa? I nic dziecku nie groziło?!-spytał zbulwersowany tym co usłyszał.

-Tak. Oboje byli zdrowi.

-Więc skąd krwotok?!

      Ich rozmowę usłyszała Ada, która wróciła do mieszkania, ponieważ zapomniała telefonu.

P.S. Kochani jutro ciąg dalszy, ewentualnie pojutrze.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka