Rozdział 45 ,,Jestem szczęśliwa"

        Arek długo ją przekonywał do tego, aby byli razem. Im bardziej miało być wspaniale, tym bardziej nie chciało jej się w to wierzyć. Dlaczego? Bo nie była w stanie uwierzyć w to, że jeszcze będzie szczęśliwa. Kiedy siedzieli na sofie, przytuliła się do niego i wyznała.



-Nie wierzę w to.


-W co?-zapytał


-W to, że możemy być razem.-odpowiedziała


-Dlaczego?


-Bo nie sądziłam, że jeszcze będzie mi dane, być szczęśliwą.-powiedziała cichutko.- wiesz po ostatnich wydarzeniach myślałam, że nigdy tak nie będzie jak jest teraz.


-To znaczy jak?-dopytywał zaciekawiony 


-Tak miło, czule, przytulnie. I...chciałabym, aby tak było już...zawsze z Tobą-powiedziała


-A powiedziałaś rodzicom?-spytał


      Zamiast udzielić mu odpowiedzi-odsunęła się od niego i wstała z sofy.


-Ada? Nie powiedziałaś im prawda?-zaczął się domyślać


-Nie chciałam zapeszać to raz a dwa...-chciała skończyć ale...


-Wstydzisz się Mnie tak?-...przerwał jej


-Nie nie wstydzę-zaprzeczyła


-To o co chodzi bo nie rozumiem


-O to, że nie powiedziałam, bo chcę najpierw w to uwierzyć. To raz a dwa, że nie chcę być aplikantką, która robi aplikację przez łózko.-wyznała.


-Boisz się ich reakcji?


-Nie absolutnie. Obiecuję, że im powiemy, ale jak będzie na to dobry czas. Wytrzymasz?


-Wiesz, że Cię Kocham i wytrzymam, ale pamiętaj, że wszystko ma granice, przede wszystkim cierpliwość.


-Wiem. A co dalej?


-To zależy od Ciebie.-powiedział


-Jak to ode Mnie?-spytała zaskoczona


-Normalnie. Od ciebie. to jak to się dalej potoczy.


-Pomyślimy o tym jeszcze dobrze?

-W porządku.


     Po tej rozmowie pojechali razem do kancelarii. Mieli tam tyle pracy, że szok. Nie wychodzili stamtąd do późnej nocy. Nawet lunch jedli w pracy. Gdy w końcu mieli chwilę na kawę zapytał.



-Jesteś szczęśliwa ze Mną?

     Na jej odpowiedź nie czekał długo.



-Tak jestem. Jestem szczęśliwa bardziej, niż kiedykolwiek. -na jej twarzy pojawił się jasny i promienny jak słońce uśmiech. Widać było, że oboje są szczęśliwi.


     Kiedy rozmawiali znowu-zadzwonił telefon Ady. Dzwoniła Asia. Spytała, czy i kiedy wpadnie do domu, chociaż na weekend. Powiedziała, że tak i, że nie przyjedzie sama. Na pytanie z kim przyjedzie powiedziała, że przyjedzie z kimś dla niej ważnym. Wtedy spojrzała się na Arka. Po konwersacji z mamą przyszła do jego gabinetu.



-Masz plany na ten weekend?-spytała


-Nie.


-To dobrze. Postanowiłam, że pojedziemy do moich rodziców-razem

-Mówisz serio?-zapytał nie mogąc uwierzyć w jej słowa.



-Oczywiście. Zdecydowałam, że chcę żebyś poznał ich i żebyśmy powiedzieli im o nas...ale już oficjalnie. Chyba, że nie chcesz.-lekko posmutniała.


-Chcę i to bardzo. Tylko...jak zareagują na to, że jesteś z starszym mężczyzną?-teraz jemu było trochę smutno.



-Akceptują moje wybory i chcą mojego szczęścia. A ja jestem szczęśliwa....z Tobą przecież.-powiedziała i pocałowała go.


                Nie czekała długo na jego reakcję. Wziął ją w objęcia i całował tak namiętnie, że gdyby po chwili nie usłyszeli głosu klienta to pewnie by się kochali. Ale cieszyli się, że w końcu powiedzą, że dzięki niemu jest szczęśliwa.



Koniec :)


           

              

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19 ,,Magiczny czas"

Rozdział 90 ,,Love corruption"-Miłosna korupcja

Rozdział 80,,Chyba żadne z nas się z tym nie pogodzi"-miniaturka