Rozdział 43,, Jak mogłaś?!" - kontynuacja 42 rozdziału
Przyjaciel Leny wiedział, że spotka tam każdego, ale nie ją nie swoją żonę!
Nie odezwał się ani słowem tylko patrzył jak rozmawia z pielęgniarką w rejestracji i nie wierzył w to co ona mówi. To kim jest dla partnera jego przyjaciółki. Stał jak w amoku.Nawet nie zareagował na to, że pobiegła na oddział gdzie leżał partner jego przyjaciółki. Dopiero kiedy wyszła od niego po kilku godzinach ruszył za nią. Zatrzymał ją przy szpitalnym parkingu.
-Milena!-zawołał
-Arek? Co tu robisz?- jej mina mówiła sama za siebie
-Nie ma to nic do rzeczy. To ja powinienem spytać co tu robisz?!
-Byłam u przyjaciółki-skłamała
Na jej odpowiedź parsknął sztucznym śmiechem i powiedział.
-Nie kłam. Nie byłaś u niej tylko u partnera mojej przyjaciółki.-rzucił prosto z mostu. - Pytanie tylko po co?
Była zszokowana tym, że wiedział gdzie ona poszła i do kogo. Nawet nie umiała odpowiedzieć na jego pytanie. Nie zrobiło to na nim wrażenia.
-Jak mogłaś?! Po tylu latach małżeństwa-wyznał chłodno.
-Nie moja wina!-zaprotestowała
-A czyja?! Moja?! To moja wina, że sypiałaś z facetem mojej przyjaciółki?!-wykrzyczał i to tak głośno, że aż Ada to usłyszała.
-Pani....spała z Markiem?-spytała zszokowana.
Chyba nie potrzebnie pytała. Ale cóż. Wtedy kobieta wyznała.
-Tak. Co prawda powiedział mi, że z Panią zrobił to pierwszy raz, ale jak się spotykaliśmy nie przeszkadzało mi, że on nie kochał się jeszcze z żadną. Wyjeżdżałam do niego do Stanów, kiedy tylko powiedział, że już to zrobił. Potem gdy wrócił do Polski i powiedział, że mieszka u Pani. Przyjeżdżałam do niego i robiliśmy to w Pani mieszkaniu.-wyznawała wbijając zarówno jej jak i swojemu mężowi szpilę w serce.
Po tym co oboje usłyszeli byli w szoku. Po chwili Ada powiedziała kochance swojego ukochanego, że między nimi koniec i że przywiezie mu rzeczy. Mąż Mileny powiedział, żeby się wyprowadziła.
Mało tego- podał jej godziny w jakich ma to zrobić.
Po tej wymianie zdań dość intensywnej jego żona wróciła do jeszcze swojego domu. On z kolei nocował w kancelarii. Nie przypuszczał jednak, że będzie tam sam.
-Ada? Ty tutaj?- zapytał zaskoczony.
-Nie chciałam wracać do mieszkania, w którym on z twoją żoną.-wyznała
-Rozumiem.
-Przepraszam. Powinnam już iść. Zasiedziałam się.-Tłumaczyła.
Zamiast jej coś powiedzieć- powstrzymał ją pocałunkiem. Dla niej to było jak grom z jasnego nieba. Natychmiast uciekła z kancelarii. Dotarła do mieszkania przed 21:00. Natychmiast zaczęła pakować rzeczy swojego ex. Spakowanie ich zajęło jej godzinę.
Następnie poszła spać stawiając torbę z jego ciuchami obok drzwi, aby na nie nie patrzeć. Spała niespokojnie. W myślach miała to co stało się w miejscu z którego wróciła, oraz to co usłyszała na szpitalnym parkingu.
Kolejnego dnia obudziła się z kacem moralnym. Ale udało jej się o nim zapomnieć, kiedy wyszła z domu. Wsiadła do auta- obok postawiła torbę z jego rzeczami. Gdy wysiadła z samochodu przed szpitalem- spotkała Ją.
-Cześć-zaczęła Milena
Nie odpowiedziała nic. Weszła do szpitala pewnym krokiem i skierowała się na oddział kardiologii. Znalazła salę na której leżał.
-Cześć-zaczął
-Przyniosłam Ci rzeczy. To koniec!- wyznała i zabrała swoje klucze z szafki, która stała przy jego łóżku szpitalnym.
-Poczekaj pozwól mi wytłumaczyć.-zaczął
-Co to miało być?! Eksperyment? Czy testowanie?!-przerwała mu.
-Miłość?-spytał
-Proszę Cię nie pogrążaj się-zaśmiała
W drzwiach zauważyła żonę swego wykładowcy.
-To zostawiam was samych gołąbeczki.
Nie płakała już była silna, zdecydowana i pewna tego czego chce. A konfrontacja z były już tylko jej w tym pomogła.
Koniec :)
Komentarze
Prześlij komentarz