Rozdział 36,,Nie ma po co się cofać do przeszłości"
W nocy Ada nie miała czasu aby o tym rozmyślać. Rano obudziła się pełna energii i optymizmu.
-Nie ma po co się cofać do przeszłości. Co się stało to się nieodstanie.-pomyślała i zeszła na dół na śniadanie.
Po śniadaniu poszła do góry do laptopa i nie wychodziła stamtąd kilka godzin czyli jakoś do obiadu. Siedziała pisząc....właściwie nie wiedziała co pisze.
Blog czy może....felieton? Ale o czym? O niepowodzeniach życiowych? Sama nie wiedziała. Kiedy w końcu skończyła pisać zadzwonił telefon. Spojrzała na wyświetlacz i zauważyła zdjęcie....Adama. Po chwili wahania zdecydowała się w końcu odebrać.
-Cześć Adam.
-Hej. Możemy się spotkać i porozmawiać?-spytał.
-O której i gdzie?-zapytała
-W parku 2 bloki dalej ode Mnie o 16:00?-zaproponował
-Dobrze będę tam punktualnie.-zgodziła się.
-Jak zwykle-powiedział ciepłym głosem
-To do zobaczenia-powiedziała i się rozłączyła.
Chciał powiedzieć Pa ale nie zdążył.
-Skoro mam być punktualnie to muszę się szykować.-pomyślała i tak zrobiła.
Gotowa była w 30 minut. Jej ciało przenikały nerwy jak to się potoczy. W głowie miała burzę dobrych i złych myśli.
Kiedy dotarła na miejsce była 5 minut przed czasem. To jeszcze bardziej ją denerwowało do tego stopnia, że dostała bólów brzucha.
W końcu spojrzała na zegarek. Była 16:00. Zza pleców usłyszała głos.
-Hej czekasz na kogoś, że tak patrzysz na zegarek?
Kiedy się odwróciła zobaczyła tego z którym się umawiała.
-Tak. Czekam na Ciebie. Myślałam, że nie przyjdziesz.-spojrzała na Niego niepewnie.
-Przecież się umawialiśmy.-powiedział i podał jej kubek z gorącą czekoladą.
Upiła łyk i poczuła słodycz w ustach.
-Mmmm pyszna. Skąd wiedziałeś?-zapytała
-Pamiętam-wyznał i podał jej rękę.
-Przepraszam.- Cofnęła dłoń- Ale nic z tego nie będzie.-dokończyła
-Wiem. Jednak liczyłem na to, że wiesz-powiedział.
-Nie ma po co się cofać do przeszłości-wyznała.
-Ale nie wymazuje się wspomnień z pamięci prawda?-dopytał.
-Masz rację i tych wspomnień związanych z Piotrem a potem z Tobą nie wymażę. Nie będzie tak łatwo.-wyznała.
Jego chwila szczęścia nie trwała długo. Na myśl o Piotrze dygotał aż w środku.
-Ty nadal o Nim myślisz?! O tym palancie?!
-Adam proszę Cię. On nie żyje. Nie mów tak.-krzyknęła i skierowała kroki do samochodu.
Potem wróciła do domu, tyle tylko, że zamiast się przywitać pobiegła na górę i zaczęła płakać.
-Czemu Ja o nim myślę?!-spytała samą siebie.-Głupie sentymenty. Cholera jasna.-Przeklęła siebie w myślach.
Po tych rozmyślaniach znów poszła do łazienki, wzięła gorący prysznic po czym poszła do łóżka. Kładąc się powiedziała do siebie. -Nigdy więcej głupich sentymentów. Jak mam być prawniczką skoro jestem sentymentalna?.
Chwilę po tym zaczęła zasypiać. Cieszyła się, iż to trudne dla niej popołudnie nareszcie się kończy. Niedługo potem usnęła spokojna i spała już całą noc bez żadnych koszmarów. Teraz mogły się jej śnić tylko piękne sny.
Koniec
Komentarze
Prześlij komentarz