Rozdział 34 ,,Jak teraz żyć?"
Po śmierci Piotra Adriannie było trudno się pozbierać zwłaszcza że zrobił to przed maturą. Mimo to udało jej się podejść do egzaminu dojrzałości.
Przez cały czas trwania egzaminów nie płakała ani razu. Kiedy skończyły się w połowie maja, dopiero wtedy zdecydowała się pójść na grób Piotra pierwszy raz od czasu jego pogrzebu. Dopiero wtedy i dopiero tam się rozpłakała jak małe dziecko. Czuła się winna tego co zrobił. To jej wina! Nie mogła się z tym pogodzić. Wtedy zaczęło to do niej docierać co się stało.
Siedziała tam do wieczora. W tym czasie Asia z Arturem w domu wydzwaniali do niej po kilka(naście)żeby nie powiedzieć po kilkadziesiąt razy. Nie wiedzieli gdzie ona jest.
Około 20stej usłyszeli warkot silnika samochodu Ady. Kiedy weszła do domu jej wzrok przerażał Asię i Artura. Miała rozmazany tusz na oczach. Bez jednego słowa pobiegła na górę. Rzeczy rzuciła do pokoju wzięła szlafrok i pobiegła do łazienki. Zamknęła drzwi na klucz i nie wychodziła stamtąd dość długo. Przynajmniej z półtorej godziny. Wiedzieli, że coś się stało. Po kąpieli dziewczyna zamknęła się w pokoju. Oboje zajrzeli do córki.
-Kochanie wszystko dobrze?- spytali
-Tak wszystko dobrze.- powiedziała.-Nie nic nie jest dobrze nic!- wyznała z płaczem.
-Skarbie co się dzieje?- zapytała córki Asia
-To przeze Mnie Piotr nie żyje. Gdybym od Niego nie odeszła nie zrobiłby tego. Ale musiałam odejść bo nie chciałam być bita za byle głupotę. Dopiero teraz dotarło do Mnie że nie żyje. To Moja wina rozumiecie?! Moja!- płakała patrząc na ich zdjęcia w albumie.
Burnowie byli w szoku słysząc słowa córki, jednak rozumieli przez co przechodzi ich córka. Usiedli obok niej.
-Skarbie posłuchaj. Zrobiłaś to co uważałaś za słuszne. Nie możesz obwiniać się o to na co nie miałaś wpływu. Nie mogłaś przewidzieć tego, że Piotr to zrobi.-powiedziała Asia
-Mama ma rację. To była jego decyzja. Mógł Cię nie uderzać wtedy. Nie obwiniaj się bo wpędzisz się w poczucie winy, a to odbije się potem na twojej psychice. Zobaczysz zdasz maturę i z czasem przestaniesz o nim myśleć.-dokończył Artur.
-Ale nigdy nie zapomnę tych zdjęć i chwil jakie nas łączyły. On zawsze będzie w moim sercu i nie da się o tym od tak zapomnieć. - odpowiedziała tacie Ada.
-Wiem córeczko-odpowiedział i ją przytulił.
Od czasu wizyty na cmentarzu Ada pojawiała się tam regularnie. Kiedy tam była nie odbierała telefonów od Adama.
Wracała zawsze stamtąd około 20 a wychodziła krótko przed południem. Siedziała tam ok 8 godzin. Pewnego dnia wróciła do domu i zastała tam Adama jak rozmawiał z jej rodzicami.
Kiedy na niego spojrzała wiedziała, że nie minie ich rozmowa ich temat.
-Cześć
-Hej-odpowiedział wstając od stołu.
-Porozmawiamy?- spytała
-Chyba musimy.-stwierdził
-Chodźmy do Mnie-zaproponowała.
-Dobrze.-powiedział i poszli na górę.
Poszli na górę i rozmawiali ponad godzinę.
-Co teraz z Tobą, ze Mną z nami?- zapytał
-Nie wiem. Dopiero teraz po maturze dotarło do Mnie, że Piotr nie żyje. Jak teraz żyć?- zapytała patrząc na niego.
-To twoja decyzja. Wiedz tylko, że będę czekał i to niczego nie zmieni.-powiedział i wyszedł z domu.
Po rozmowie z nim Ada ubrała koszulę nocną i zasnęła.
Koniec
Komentarze
Prześlij komentarz