Rozdział 27 ,,Nie wierzę”
Po nocy spędzonej w dawnym mieszkaniu Dominiki Asia budzi się z ogromnym kacem. Obudził ją zapach kawy.
-Pobudka Kochana. Kawa na stole-mówi Dominika
-Uuuh ale boli mnie głowa- powiedziała półprzytomna Asia
-Nic dziwnego. Wypiłaś wczoraj prawie cały koniak w moim gabinecie-odpowiedziała
-Coś jeszcze?-spytała. Czuła, że głowa pęknie jej na pół.
-Tak. Mówiłaś, że nie wiesz co zrobisz z Arturem, po tym jak przyznał Ci się do zdrady.-rzekła
-Eh. Faktycznie. Tylko co?-była w totalnej rozsypce.
-Nie myśl o tym tylko napij się mocnej kawy, potem gorąca kąpiel i jedziemy do pracy.-powiedziała stanowczo do przyjaciółki.
Po wypitej kawie i gorącej kąpieli Asia czuje się jak nowo narodzona. W świeżych ciuchach i świeżym makijażu jedzie z Dominiką do firmy. Jadąc na górę są w dobrych nastrojach, ale do czasu. Kiedy wysiadają nie wierzą w to co widzą. Artur przyprowadził do biura....swoją kochankę. Kobieta widząc jak się żegnają kipi w środku ze złości.
Pewnym i jakże zdecydowanym krokiem kieruje się do ich gabinetu jakby nigdy nic. Po chwili wchodzi do gabinetu również Artur. Awantura wisi w powietrzu.
-Nie wierzę!-powiedziała
-Asia to również mój gabinet, więc to oczywiste, że tu jestem.-powiedział.
-Nie wierzę, że masz taki tupet, żeby ją tu przyprowadzać i romansować z tą ździrą na moich oczach!!!!-wykrzyknęła mu w twarz i wymierzyła siarczysty policzek.
-A Ty co święta niby tak?-powiedział.
-Słucham?-była zaskoczona.
-Mam Ci przypomnieć Kamila?!-wybuchł w emocjach.
-A co on ma do tego?!-dalej nie rozumiała.
-Nie pamiętasz jak płakałaś przez Niego całe kilka tygodni przede wszystkim nocy?!-przypomina jej.
-Dlaczego Mi to mówisz?-pyta.
-Żeby Ci przypomnieć, kto wtedy był przy Tobie.-wspomina
-Nie musisz. Wiem to. Ty byłeś przy Mnie. Nie zapomniałam tego.-przypomina mu.
-Daj mi coś jeszcze wytłumaczyć-poprosił.
-Co?!-spytała. Chcą niechętnie tego słuchać.
-Chodzi o moją kochankę.-wyjąkał
-Słucham mów.-dała mu szansę.
-Chodzi o to, że ten romans....nie był naprawdę-wyjawił
-Jak to?-te słowa zszokowały ją jeszcze bardziej niż wypominanie dawnego ukochanego.
C.D.N
Komentarze
Prześlij komentarz