Rozdział 14 ,,Co tu się tak naprawdę dzieje?"
Asię o 4-tej rano obudził natarczywy dzwonek do drzwi. Zdenerwowana i zaspana założyła szlafrok, zeszła i otworzyła drzwi. W drzwiach stała elegancka kobieta.
Przedstawiła się jako...kochanka Artura. Na Asię działa to jak mocna kawa. Wiedząc, że Ada śpi u rodziców Artura woła męża natychmiast na dół.
-Kochanie pozwól na dół-zawołała
-Co się dzieje? Jest 4-ta rano-powiedział zaspany. Klaudia?! Co Ty tu do cholery robisz?!-Od razu się obudził jak tylko ją zobaczył. Skarbie to moja koleżanka ze studiów.-tłumaczy żonie.
-Artur ja....byłam w ciąży i.....poroniłam-wyznaje kobieta
-A co Ja mam do tego?!-spytał zdenerwowany
-To,że....to było.... twoje dziecko-dodała
Asia jest w szoku. Biegnie do góry się pakować. Za to Artur chce powstrzymać żonę, ale nie wiele brakuje, aby uderzył Klaudię.
-Po co tu przyszłaś?! Żeby mi rozwalić małżeństwo!?-Pyta wściekły
-Nie. Przepraszam. Nie wiem co Mnie tu przywiało?!-powiedziała roztrzęsiona
-Wynoś się!-krzyknął
Klaudia wybiega z domu Artura z płaczem. Młody małżonek leci do góry, aby powstrzymać żonę. Jednak Asia nie chce Go słuchać.
-Ty parszywy gnoju nie chce Cię znać. Zdradziłeś mnie jak mogłeś mi to zrobić i naszej córce skończony bydlaku?!- kobieta jest zrozpaczona tym co usłyszała.
-Skarbie proszę wysłuchaj mnie. To była jedna noc po pijaku i dzień przed tym jak Ci się oświadczyłem- mężczyzna próbuje się tłumaczyć.
- Milcz!!! Rozumiesz milcz bo nie ręczę za siebie- wrzasnęła ze łzami w oczach. -Spakowałam rzeczy swoje i małej. Jadę teraz do twoich rodziców i zabieram Małą do swojego domu po rodzicach. I jeszcze jedno. Chcę rozwodu.-rzuciła mu na odchodne.
-Nie! Nie zgadzam się. Proszę Cię nie idź. Nie!-Artur próbuje zatrzymać żonę ale nie udaje mu się to.
Mężczyzna próbuje zatrzymać ukochaną, jednak Asia zabiera rzeczy do samochodu i jedzie do teściów po córeczkę. Młody Burn czuje, że świat mu się zawalił, oraz że stracił to o co tak długo walczył, i o czym tak długo marzył. Dopiero teraz zrozumiał jak wielki błąd popełnił i jak bardzo zranił ukochaną.
Parę godzin później Artur jedzie do firmy w nadziei, że uda mu się porozmawiać z żoną. Wchodząc do windy spotyka w niej Adama.
-Uuuu ciężka noc była. Asia Ci nie dała spać?- rzucił z uśmiechem do kumpla.
-A daj spokój Klaudia u nas była.-wyjaśnił
-Żartujesz sobie?- Adama najwyraźniej wmurowało.
-To nie koniec. Powiedziała Asi, że była ze mną w ciąży i, że poroniła. Stary jak Asia to usłyszała to omal mnie nie rozszarpała. Spakowała ciuchy swoje i małej i pojechała po nią do rodziców. Wszystko straciłem przez jedną nic nie znaczącą noc.-powiedział załamany.
Chwilkę później winda dojeżdża na docelowe piętro. Recepcjonistka informuje Artura, że jego żona wzięła parę dni wolnego. Mężczyzna jest tym ewidentnie przybity. Liczył na rozmowę z ukochaną tymczasem jakby tego było mało w jego gabinecie czekają na niego jego rodzice. Dla Artura oznacza to ciężką przeprawę. Skierował swe kroki do gabinetu prosząc o kawę i dwie herbaty.
-Cześć mamo, cześć tato- powiedział wchodząc do gabinetu.
-Witaj synu. Możesz nam wyjaśnić co się stało, że Asia przyjechała do nas nad ranem i zabrała małą bez żadnego słowa?- spytali syna.
-Co dość skomplikowane.-odburknął.
-Synu co tu się tak naprawdę dzieje?-ojciec nie odpuszczał.
-Ok powiem wam. 6 lat temu na dzień przed zaręczynami z Asią zdradziłem ją z Klaudią po pijaku. Ona tamtej nocy zaszła ze mną w ciążę. Dzisiaj nad ranem Klaudia do nas zapukała i powiedziała o tym Asi, stąd jej zachowanie. Na dodatek Asia zażądała rozwodu.
-Wcale jej się nie dziwię-zaczęła jego mama. Asia jest zraniona, i zdruzgotana stąd taka jej reakcja. Daj jej czas, a być może sama zapomni o rozwodzie.
-Twoja mama ma rację-dodał jego tata. Asia czuje, że zawalił jej się cały świat, zniszczona rodzina, utracone zaufanie i szacunek, ale ona z dnia na dzień nie przestanie Cię kochać pamiętaj o tym. Poza tym macie córkę, a ona musi mieć pełną rodzinę.-dodał.
Rozmowa trwała tak długo, że nawet nie zauważyli. Dopiero po 5ciu godzinach jej trwania zbierali się do wyjścia. Artur ich odprowadził do windy i podziękował za tak długą i szczerą rozmowę i wrócił do gabinetu. Usiadł do biurka i próbował uporządkować dzisiaj wszystkie sprawy, projekty, harmonogramy, materiały, szfalnie i budżet na kolekcję i jeszcze raporty.
Zauważył jednak, że budżet został przygotowany wystarczy jego akceptacja, materiały wybrane i zaakceptowane przez głównego projektanta, zostało tylko wszystko ,,klepnąć" i można było wychodzić. Na jutro chciał poumawiać właścicieli magazynów itp. tyle, że tym zajęła się Dominika, która z jego upoważnienia wszystko przygotowała i uporządkowała. Udał się do jej gabinetu.
-Proszę- odpowiedziała słysząc pukanie do drzwi gabinetu.
-Hej Dominika mogę na chwilę?
-Jasne Artur wejdź proszę.- odpowiedziała.
-Chciałem Ci podziękować, że ogarnęłaś te magazyny, butiki i inne sprawy.
-Drobiazg w końcu to moja praca.-uśmiechnęła się.
-Mimo wszystko dziękuję.-odpowiedział po czym wyszedł z gabinetu.
Kilka godzin później zapadał zmrok, mężczyzna już dawno był w domu, ale krzątał się, zrobił sobie jakąś kolację i usiadł na kanapie z butelką szkockiej i szklanką, przy czym na jednej się nie skończyło. Pił jedną za drugą myśląc o tym jak bardzo jego błąd zranił ukochane mu kobiety najważniejsze w jego życiu.
Koniec :(
Komentarze
Prześlij komentarz