Rozdział 10 ,,Powrót do przeszłości cz.1"
Policjanci mówią Asi i Arturowi,że sprawcą wypadku jest....Antonio Caruso....brat Kamili. Małżonkowie są w szoku.
-Nie zauważyliście państwo zmian w zachowaniu Pana Caruso?-spytał policjant
-Nie. Zachowywał się normalnie. To znaczy....prawie normalnie-mówi Artur
-Co to znaczy....prawie normalnie?-dopytuje się oficer
-Wykrzywiał się przy każdym ruchu. Jak coś mu upadło to prosił Gabriela,żeby mu to podniósł.-wyjaśniła Asia
-Gabriela?-spytał policjant
-Tak głównego księgowego,obecnie dyrektora finansowego-wytłumaczył Artur.
-Dobrze. Przesłuchamy Go.-powiedział funkcjonariusz
W tym czasie Dominika rozmawia z Adamem o tej kobiecie,którą ostatnio spotkała w ich domu. Okazuje się,że Adam zatrudnił dekoratorkę wnętrz,którą polecił mu Artur,ponieważ chciał aby kobieta urządziła pokój dla ich dziecka. Dominice jest głupio,bo myślała,że Adam ją zdradza.
-Tak mi głupio, bo myślałam,że Mnie zdradzasz-wyznała mężowi.
-Jak mogłaś tak myśleć mój ty głuptasie?-podniósł palcem jej podbródek na wysokość swoich oczu,aby zobaczyła jego uśmiech. A wiadomo już czy to będzie chłopiec czy dziewczynka?-spytał żony
-Tak to będzie....chłopiec-odpowiedziała
-To fantastycznie-wziął ją na ręce i kręcił się z nią w kółko.
Tymczasem do Dominiki dzwoni zszokowana Asia.
-Asia? Co się stało?
-Była u nas policja.
-Policja? Co się dzieje?
-Pamiętasz wypadek moich rodziców w Paryżu
-Tak.
-Właśnie z Arturem dowiedzieliśmy się ,kto go spowodował.
-Kto?
-To....Antonio!
-Antonio?....Brat Kamili?- Dominika jest w szoku
-Tak-Asia potwierdza
W tym samym czasie przez Telefon o tym samym rozmawia Artur z Adamem.
-Stary jakbym go teraz dorwał to chyba bym go zabił-Artur aż kipi ze złości
-Ale jak to możliwe, że on tak jak gdyby nigdy nic założył z twoim tatą firmę?- zapytał Adam
-Nie wiem, nie wiem stary. To szczyt bezczelności. Muszę kończyć na razie.-pożegnał się Artur
Chwilę po rozmowie z Adamem dzwoni komisarz, który wcześniej był u Asi i Artura.
-Pan Antonio Caruso został zatrzymany. Dowieziono go do prokuratury, gdzie przyznał się do tego. Grozi mu dożywocie.-poinformował go oficer.
Kiedy Artur usłyszał, że mężczyznę dowieziono do prokuratury od razu się tam udał. Tam na miejscu poinformowali go gdzie się kierować. Zmierzając w stronę gabinetu prokuratora prowadzącego sprawę zauważył wprowadzanego w kajdankach Antonia.
-Ty sukinsynie-prawie rzucił się na mężczyznę z pięściami.
-Żałuję, że twojej żonki nie dopadłem bo jeszcze bym się z nią zabawił przy ich zwłokach.- odpowiedział morderca z szyderczym uśmiechem.
-Zabiję Cię rozumiesz?! Dorwę i utłukę jak najgorszego robaka ty zwyrodnialcu.
Mężczyźni zostali rozdzieleni ponieważ o mały włos nie doszło do rękoczynów. Dopiero całą sytuację opanował prokurator, który zaprosił Artura do gabinetu aby z nim porozmawiać.
-Bardzo przepraszam Panie Prokuratorze za tą sytuację puściły mi nerwy, kiedy wspomniał, że chciał jeszcze....nawet mi to nie przejdzie przez gardło. Chciał jej zrobić krzywdę i to jeszcze przy zwłokach jej rodziców. A po tym wszystkim pewnie by jej ciało tam dołączył.-powiedział wzburzony.
-Rozumiem pańskie emocje i zachowanie, ale tak nie można. Musi Pan zachować spokój i opanowanie.- pouczył go prokurator.
-Właśnie chciałem Pana zapytać czy moja żona będzie jeszcze raz przesłuchiwana?- zapytał Artur
-Nie. Jej zeznania zostaną odtworzone w trakcie procesu przez wzgląd na jej stan psychiczny, który według nadesłanej kilka godzin temu opinii biegłych nie jest najlepszy i nie zezwalają na jej udział w procesie. Prawomocny wyrok zostanie przesłany do państwa pocztą, po złożeniu wniosku o doręczeniu wyroku wraz z uzasadnieniem.-usłyszał od prokuratora.
-Tak to prawda żona po tych wieściach bardzo się załamała. Nie śpi nie je tylko przegląda zdjęcia rodziców i płacze cały czas. Bardzo Panu dziękuję za informacje.-powiedział
-Proszę nie dziękować to mój obowiązek. Poza tym dowody są zbyt mocne, aby go uniewinnić.- powiedział na odchodne oskarżyciel publiczny. Do widzenia- pożegnał Artura.
-Do widzenia.
Koniec
Komentarze
Prześlij komentarz